Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem; Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu, To się wzbija, to w głąb wali; Nie lgnie do niego fala, ani on do fali, A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu! Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby: To samoluby! Młodości! tobie nektar żywota Natenczas słodki, gdy z innymi dzielę;
To właśnie do nich najlepiej pasuje powiedzenie: "Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem", potrafią przy tym zachować doskonałą równowagę między rzeczywistością, a podświadomością. Ich główną zaletą jest jednak odwaga i wytrwałość w obronie, własnych przekonań.
Tytuł "SAM SOBIE STEREM, ŻEGLARZEM, OKRĘTEM" Przeżyłem tak wiele, że wspomnienia zajmują dwa tomy (Polska, 1936 - 1970 i Świat, 1970 - 2016). Jest tam wszystko, oprócz miejsca urodzenia - nieznanego mi. Bezdomność 9-latka, "Tratwą przez Bałtyk" 20-latka. Makabry maturalne, pozbawienie pływania, wybycie z Polski a'la James Bond.
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Zobacz też. Lista przysłów z wyrazem Sam; Lista przysłów z wyrazem ster; Lista przysłów z wyrazem żeglarz;
Mądremu przyświeca zasada homerowa: „Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem". Jej pełne urzeczywistnienie nie jest łatwe, ale w przeciwień-stwie do poprzedniego, możliwe. Z tym nakazem związane jest bezpośrednio bardzo ważne, ale dzisiaj powszechnie niemal przez motłoch zapoznane przykazanie osobistego ideału. Chodzi o
Sam sobie sterem żeglarzem okrętem. Current City and Hometown. No places to show. Favorites. Photos
Regaty Influencerów: Standardowo działa to tak, że każda załoga dostaje przydzielonego
W samotności. Śpię kiedy chcę, jem kiedy chcę, ubieram co chcę, mówię do sprzętów… Jestem sobie sterem, żeglarzem, okrętem…
955 views, 18 likes, 1 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from TenPlanes: Na ️ www.tenplanes.com sam sobie jesteś ⛵️sterem, żeglarzem i okrętem. Dajemy Ci wolność w kompletowaniu
w39xx. Opublikowano: Pt, 14 Gru 2012, Wyświetlono: 5000 Czasami zastanawiam się po co w Wągrowcu jest Rada Miejska? Przyznam się szczerze, że coraz częściej nie znajduję uzasadnienia. Po co ma istnieć Rada, skoro jej kompetencje przejmuje burmistrz. Radni, niby powinni wiedzieć, niby powinni być informowani o posunięciach władzy wykonawczej, ale to wszystko jest właśnie na niby. Radni coraz częściej są zaskakiwani arbitralnymi decyzjami burmistrza przejmującego coraz większy zakres władzy i co najgorsze, to to, że większość radnych spolegliwie się na to zgadza. Ta uległość jest czasami porażająca. Ja rozumiem, że jest koalicja i opozycja, że się ścierają, to jest normalne w demokracji, ale oprócz tego wszystkiego jest zdrowy rozsądek i dobro tych którzy utrzymują przy życiu cały ten bałagan swoimi podatkami. I właśnie czasem dla zdrowego rozsądku, bez względu na kolor sztandaru, czasami trzeba powiedzieć NIE! 24 lutego br., Rada przekazała burmistrzowi kompetencje do nakładania i podwyższania opłat. Efekt jaki mamy dziś, to taki, że zrywa się umowę z dotychczasowym dzierżawcą cmentarza komunalnego i nakłada nowe opłaty za pochówek. Nikogo z urzędników w Ratuszu nie interesuje czy ktoś chce postawić nagrobek, czy nie – obywatel, zgodnie z nowym cennikiem, ma zapłacić całość jednorazowo. Efekt jest taki, że od nowego roku będziemy płacić 100% więcej np.: za przedłużenie opłat za miejsce na cmentarzu. Do tej pory płacimy za miejsce na cmentarzu + za postawienie nagrobka. Opłata w nowym cenniku jest łączna, nie ma możliwości, aby ją którym w przyszłym roku kończy się 20–sto letni termin opłat za groby bliskich, lub nawet za dwa lata, niech idą czym prędzej do dotychczasowego dzierżawcy, Krzysztofa Bucholca, aby przedłużyć termin. Czas jaki pozostał to 17 dni, do Od stycznia opłaty skoczą ostro w górę. Żeby było ciekawiej, burmistrz zażądał od Rady uchwalenia uchwały pozwalającej mu na zbycie 25% udziałów w spółkach, które stanowią majątek miasta. Na początek burmistrz przymierza się do sprzedaży udziałów w spółce Dalkia. Jak wiadomo Dalkia jest spółką, która ogrzewa znaczną część miasta Aquapark, OSIR, Gimnazjum Miejskie, cześć szkół podstawowych i przedszkoli publicznych, Szpital Powiatowy, oraz sporą część mieszkań w zasobach spółdzielni mieszkaniowej. Powód zbycia akcji Dalki, jaki przedstawił na komisji wiceburmistrz Grzegorz Kamiński, to straty jakie generuje przejrzałem różne strony i okazuje się, że spółka Dalkia w Wągrowcu nie przynosi strat, nie jest zadłużona, a co najważniejsze ma przed sobą spore perspektywy rozwoju. Dalszy rozwój to generowanie kolejnych zysków dzięki planowanym inwestycjom i sprawnemu zarządzaniu. Chodzi o grunty jakie zakupiła spółka Dalkia pod kolejne inwestycje w Kopaszynie, chodzi o inwestycje w biomasę. Miasto, sprzedając udziały pozbawia się nie tylko ewentualnej dywidendy, ale też traci kontrolę nad cenami ciepła. Czy musimy zachowywać się już jak alkoholicy i wyprzedawać wszystko? Miejska kasa jest pusta, ale łatanie dziur kosztem zbycia wszystkiego może okazać się złudne, a w konsekwencji doprowadzić do olbrzymiego zadłużenia w kolejnych latach. Za kilka lat miasto straci cały majątek, a wraz z nim wpływy do co jeszcze jest wstanie sprzedać, i co ukrywa przed radnymi i mieszkańcami Burmistrz Miasta Wągrowca Stanisław Wilczyński, byle przetrwać jeszcze rok, a może dwa lata???Jarosław Wilk
Kiedy po raz pierwszy rozważasz zakończenie pracy na etacie i założenie własnej działalności gospodarczej, myślisz przeważnie o swoich celach i plusach tego rozwiązania: nienormowany czas pracy, zarobki zależne tylko od naszej pracowitości i organizacji, a także brak przełożonych i nieogranoczone możliwości samorozwoju. Dopiero później zaczynasz dokładne planowanie swojego przedsiewzięcia i tutaj sporą pomocą służy internet, w tym strony HMRC i brytyjskiego Urzędu Pracy. Jak jednak z morza informacji wyłowić te, o ktorych powinieneś pomyśleć w pierwszej kolejności? Postanowiliśmy pomóc Ci uporządkować niektóre fakty, które powinieneś rozważyć zakładając własną działalność. Sole Trader czy Ltd? Możemy wybrać dwa rodzaje samozatrudnienia – Sole Trader (zwykła działalność jednoosobowa) i firma Ltd (z ograniczoną odpowiedzialnością). To drugie rozwiązanie, podobne jak spółka z w Polsce, pozwala nam oddzielić majątek firmy od naszego własnego, a więc zabezpieczyć prywatne finanse w razie niepowodzenia naszej firmy na rynku lub pozwu od klienta czy wspólnika. W zależności od dochodów, firma Ltd może też oznaczać znaczne oszczędności. Na ten temat więcej przeczytasz tutaj. Jako Sole Trader pracujemy samodzielnie, co daje nam oczywiście pełną wolność w kwestii ustalania czasu pracy i przyjmowanych zleceń. Ale oznacza to też coś jeszcze. Gdy pracujesz na etacie, wieloma rzeczami nie musisz się przejmować, bo twój pracodawca wykonuje pewne operacje za ciebie, gdzieś w tle. Część z nich jest widoczna na twoim odcinku wypłaty (payslipie). Ale będąc swoim własnym pracodawcą, przejmujesz jego obowiązki. O czym więc musisz pamiętać? Płacenie podatków Kiedy już bierzemy swoje finanse we własne ręce, to z całym pakietem. O ile sam proces rozliczenia z podatku to kwestia poświęcenia jednego dnia (zakładając, że masz porządek w swojej dokumentacji!), to skąd na początku mamy wiedzieć, jaki będzie wynik tego rozliczenia? Czy chcemy obudzić się na wiosnę z gigantycznym rachunkiem do zapłacenia na zaraz? Całe szczęście brytyjski Urząd Skarbowy postanowił wyciągnąć pomocną dłoń do początkujących przedsiębiorców. Na stronie HMRC znajduje sie narzędzie, pozwalające nam obliczyć, ile powinniśmy miesięcznie odkładać na opłacenie podatku i ubezpieczenia. Spójrzmy na wyniki takiej przykładowej kalkulacji. Anita jest projektantem graficznym. Założyła własną działność i pracuje z dwoma klientami, którzy przysyłają jej stałe zlecenia. Jej miesieczny dochód to £1,800. Wiedząc już, że jej dochód roczny przekroczy kwotę wolną od podatku, Anita wie, że będzie musiała zapłacić ubezpieczenie i podatek. Korzystając z narzędzia Ready Reckoner na stronie HMRC Anita obliczyła, że ze swoich miesięcznych zarobków musi więc odłożyć niemal £300 na zapłacenie podatku, gdy już złoży Self-Assessment. Pieniądze na ten cel odkłada na konto oszczędnościowe zarejestrowane na firmę. Urlop Inaczej niż w przypadku pełnego zatrudnienia, nie mamy automatycznie płatnego urlopu wypoczynkowego. Planując wakacje musimy więc nie tylko pamiętać, że w tym okresie nie będziemy pracować, a tym samym generować dochodu, ale też zarezerwować na nie jakąś częśc swojego przychodu. Świadczenia chorobowe Czy nam się to podoba czy nie, nikt nie jest odporny na choroby i wypadki losowe. Jeśli twoja praca wymaga przemieszczania się między miastami samochodem, a złamiesz nogę lub wylądujesz w szpitalu, to musisz liczyć się z czasową utratą dochodu. Dobrym rozwiązaniem jest wtedy wykupienie ubezpieczenia zdrowotnego, ale poza tym warto mieć na taką ewentualność oszczędności. Emerytura Jako swój przełożony musisz pamiętać o swojej przyszłości. Przyjdzie w końcu moment, kiedy zechcesz przejść na emeryturę, ważne więc, żebyś dopilnował regularnego płacenia składek. Możesz też odkładać na prywatny fundusz emerytalny żeby zapewnić sobie na starość jak największy komfort życia. Księgowość Skrupulatna księgowość to podstawa sukcesu finansowego Twojej firmy. Pamietaj, żeby dokładnie rejestrować wszystkie Twoje wydatki będące kosztami uzyskania przychodu. Jakie wydatki mogą być klasyfikowane jako koszty, możesz przeczytać tu. O czym jeszcze muszę pamiętać? Prowadzenie własnej działalności gospodarczej daje niezależność i nieograniczone możliwości rozwoju osobistego i zawodowego, ale czy jest dla każdego? To zależy również od charakteru działalności i naszej własnej organizacji. Szczególnie często przekonują sie o tym freelancerzy, czyli przedstawiciele wolnych zawodów, jak tłumacze, graficy, programiści czy dziennikarze na początku swojej drogi zawodowej. Gdy odpadnie nam obowiązek siedzenia w pracy od 9:00 do 17:00, a nie mamy we krwi samodyscypliny, to rozporządzajac samodzielnie swoim czasem możemy dać sobie zbyt wiele swobody i w ogóle nie zmobilizować się do pracy. Zastanów się, czy jesteś w stanie rozplanować swój czas tak, żeby pracować wydajnie, a przy okazji nie zaniedbać formalności związanych z rozliczaniem działalności. Jeśli szukasz informacji na temat wybranego rodzaju działalności i rejestracji jako Self-Employed, skontaktuj się z nami, a chętnie posłużymy Ci radą. Aby być na bieżąco w sprawach podatkowych i księgowych, regularnie sprawdzaj naszą stronę lub najlepiej zapisz się do newsletter. Z poważaniem Szymon Niestryjewski TWÓJ ZAUFANY KSIEGOWY W UK
Menedżerowie ryzyka żyją pod presją zmieniającego się otoczenia gospodarczego, w tym sytuacji na rynkach ubezpieczeniowych, pojawiających się nowych ryzyk i zagrożeń, a także nowych odkryć, metod i technik zarządzania ryzykiem. Skutkiem jest ciągła niepewność, czy zachodzące zmiany nie wyprzedzają ich samych oraz firm, za których bezpieczeństwo odpowiadają. W 2003 roku, kiedy jako jeden z pierwszych risk managerów w Polsce rozpoczynałem wdrażanie systemu ERM w firmie, która zdecydowała się na to jako pierwsza w Polsce, w pełni odczułem tę presję i, niestety, bezradność. Dotarłem do wszystkich polskojęzycznych, dostępnych wówczas materiałów na temat ERM – a było to w sumie 16 (słownie: szesnaście) stron. Nie dotarłem natomiast do żadnych innych menedżerów ryzyka w naszym kraju, bo ich nie było lub pozostawali w uśpieniu. A może mógłbym wówczas po prostu zadzwonić do organizacji risk managerów i dowiedzieć się: kto organizuje kursy zarządzania ryzykiem lub jakie uniwersytety wykładają ERM? gdzie znajdę najlepszych ekspertów ERM w Polsce lub Europie? kto ma doświadczenie we wprowadzaniu zarządzania ryzykiem w firmach o podobnym profilu? gdzie znajdę innych risk managerów z tego sektora oraz jakich ryzyk należy się w tej branży spodziewać? jakie kwalifikacje powinienem posiadać, aby poradzić sobie z tą gamą ryzyk? z usług których konsultantów warto skorzystać, a którzy tylko „mydlą oczy”? Mógłbym wówczas śmiało zadać te pytania, gdybym… pracował np. w Wielkiej Brytanii, gdzie zarządzanie ryzykiem ma ponadczterdziestoletnią tradycję. Dylemat przed jakim stanąłem w 2003 roku (a dzisiaj stoi przed nim zapewne kilkudziesięciu menedżerów ryzyka w Polsce) rozwiązałem przystępując do tysiącosobowej rodziny brytyjskich risk managerów – stowarzyszenia AIRMIC. Z Poznania do Londynu jest wprawdzie dość daleko, ale warto było się pofatygować. Pięć lat później firma, w której wprowadzałem system ERM, mogła się pochwalić w pełni funkcjonującym, najlepszym wówczas w Europie programem zarządzania ryzykiem. Gdzie szukać, czego oczekiwać? Wspomniany AIRMIC jest bardzo silnym – zarówno liczebnie, merytorycznie, jak i lobbingowo – ale nie jedynym, stowarzyszeniem zawodowych menedżerów ryzyka. Takich stowarzyszeń jest tylko w Europie kilkadziesiąt, jest ich również sporo w rozwiniętych gospodarkach obu Ameryk, kilkanaście w Azji oraz kilka w Afryce. Stowarzyszenia z kolei łączą się w organizacje „parasolowe”, federacje – jak choćby Europejska FERMA czy światowa IFRIMA. Czy przystąpienie do stowarzyszenia jest panaceum na wszelkie zmartwienia menedżera ryzyka? Tak, na większość z nich – pod warunkiem, że jest to dobry (czytaj aktywny i samodzielny) menedżer oraz dobre (czytaj aktywne i posiadające liczne kontakty międzynarodowe) stowarzyszenie. Czego z kolei można oczekiwać od stowarzyszenia zawodowych menedżerów ryzyka? Przede wszystkim powinno ono być źródłem know-how: organizatorem wykładów, spotkań i warsztatów tematycznych. Bardzo istotne jest też to, iż dobór zagadnień i tematów wynika bezpośrednio z „zamówienia społecznego” członków, są więc one zawsze na czasie. Stowarzyszenie, jako płaszczyzna dla kontaktów społeczności zawodowej, umożliwia wymianę żywych doświadczeń, dzielenie się sukcesami i porażkami oraz uchylanie rąbka tajemnicy jak do nich doszło. Nam, niestety, jeszcze sporo brakuje do brytyjskiej kultury – już może nie tyle zarządzania ryzykiem, co w ogóle uprawiania biznesu – gdyż prawdopodobnie nie potrafilibyśmy publicznie przyznać się do popełnionych błędów i wpadek, po to aby oszczędzić ich innym – w tym konkurentom. W brytyjskim AIRMIC powszechne przyjęcie tzw. The Chatham House Rule umożliwia zrzeszonym risk managerom bardzo swobodną wymianę doświadczeń bez obawy, że złamią zasadę lojalności czy poufności wobec pracodawcy. Zebranie kilkudziesięciu zawodowców w jednym miejscu nieuchronnie prowadzi do porównań: Jak sobie radzę w porównaniu z moimi kolegami po fachu? Jak wygląda moja firma na tle innych firm z naszego sektora? Formalny lub nieformalny benchmarking to kolejna wartość dodana, jakiej można się spodziewać po wstąpieniu do stowarzyszenia. Nie do przecenienia jest również możliwość osobistego spotkania się i porozmawiania, przy obiedzie lub podczas zorganizowanej dyskusji, z guru i legendami światowego ERM. To magnes, który przyciąga na doroczne konferencje organizowane przez większość krajowych stowarzyszeń. Przykładowo, na konferencji Polrisk w 2008 roku gościli Paul Hopkin (UK), Ralf Oelssner (DE), Gert Cruywagen (RPA), Hans Gorree (NL) i Reginald Haman (RPA). Niewykluczone, że na którejś z kolejnych konferencji w Warszawie pojawią się goście z amerykańskiego RIMS lub australijskiego RMIA. W dojrzałych stowarzyszeniach – zarówno wiekiem, wpływami, jak i głębokością portfela (czego, niestety, nie można jeszcze powiedzieć o naszym rodzimym Polrisku) – ich członkowie mogą spodziewać się wielu luksusowych dodatków. Wśród nich jest dostęp do kursów, szkoleń i kierunkowych fakultetów na uczelniach, których program powstaje niemal na zamówienie stowarzyszeń. Przykładowa lista takich kursów znajduje się na witrynie FERMA. AIRMIC stworzył nawet swoją firmę-córkę, zarządzaną przez Davida Gamble (b. dyrektora AIRMIC), specjalizującą się w tworzeniu i sprzedawaniu różnorodnych kursów on-line z zakresu zarządzania ryzykiem, jak np. Prorim ( – Polrisk uzyskał dla swoich członków zniżkę na uczestnictwo w kursie Prorim. Lobby risk managerów Aktywne stowarzyszenia tworzą mechanizmy komunikowania i ostrzegania członków o nowych ryzykach, zjawiskach, narzędziach, regulacjach oraz dostarczają porad, jak sobie z nimi radzić. Powstają grupy robocze, skupione wokół konkretnego zadania bądź poświęcone problemom określonego sektora. Te pierwsze pracują aż do rozwiązania problemu lub wypracowania praktyki postępowania wobec niego, a treść rozwiązania jest publikowana i promowane jest ono przez stowarzyszenie jako norma rynkowa. Można wspomnieć chociażby opublikowany niedawno przez AIRMIC przewodnik dotyczący transparentności brokerów. Raz do roku stowarzyszenia publikują specjalistyczne „książki telefoniczne” usługodawców, z których zwykle korzystają risk managerowie: ubezpieczycieli, brokerów, konsultantów ERM, konsultantów specjalistycznych dziedzin, producentów specjalistycznego oprogramowania itp. Niejednokrotnie bywają to bardzo grube książki telefoniczne … Silne liczebnie oraz merytorycznie stowarzyszenia nie ograniczają się zresztą do informowania członków o zmianach na rynku ubezpieczeniowym, ale je współtworzą. Reprezentują oraz ochraniają interesy menedżerów ryzyka i ubezpieczeń, współpracują z ubezpieczycielami i ich organizacjami. Przykłady znów pochodzą z rynku brytyjskiego i dotyczą wypracowania warunków, na jakich brytyjscy ubezpieczyciele pokryją ryzyko ognia w budynkach z płyt warstwowych (tzw. sandwitch panels), a także wypracowania dobrych praktyk, którymi ubezpieczyciele powinni się kierować przy likwidacji szkód i wypłacie odszkodowań. Pozycja stowarzyszenia AIRMIC jest już tak mocna, że dyktuje ono reguły gry całemu rynkowi – ubezpieczycielom, brokerom i konsultantom. Mając taką pozycję, wystarczy jeden krok do lobbowania za konkretnymi rozwiązaniami legislacyjnymi i współpracy z regulatorami. AIRMIC jest równym partnerem dla FSA (Financial Services Authority) w kwestiach zasad transparentności brokerów lub tzw. contract certainty. Na poziomie europejskim tubą risk managerów jest FERMA (Federation of European Risk Management Associations), która czujnie śledzi pomysły dotyczące kolejnych dyrektyw, a w powstawaniu wielu z nich aktywnie uczestniczy, w osobie Thierry Van Santena. Silniejsze finansowo stowarzyszenia mogą sobie pozwolić na wydawanie własnych czasopism. Brytyjski AIRMIC wydaje „Strategic Risk” ( amerykański RIMS – „Risk Management Magazine”, a południowoafrykański IRMSA jest wydawcą „Enterprise Risk” ( W tym kontekście dziwi fakt, że FERMA, federacja dysponująca prawie 1,5 mln euro rezerw, nie zaczęła jeszcze wydawać swojego miesięcznika z prawdziwego zdarzenia … Na naszym podwórku i gdzie indziej Stowarzyszenie Polrisk, chociaż ma krótka historię, może się już pochwalić setką członków i poważnym dorobkiem. Jako jego współzałożyciel mogę powiedzieć, że powstało ono z połączenia trzech inicjatyw. Pierwsza to inicjatywa kilku polskich pionierów ERM ściśle współpracujących z władzami FERMA. Druga to inicjatywa Marsh (polska spółka światowego lidera na rynku usług z zakresu ubezpieczeń). Połączyły się one w jeden nurt na samym początku, wspólnie tworząc Polrisk. Od pierwszych chwil dla założycieli Polrisk ważne było zachowanie jednoznacznego i „czystego” profilu typowego członka stowarzyszenia. Trzecia inicjatywa to Forum Menedżerów Ryzyka (FMR), utworzone przez kilku menedżerów związanych z firmą ERA oraz organizacją PKPP „Lewiatan”. FERMA odmówiła jednak FMR członkostwa w tej federacji i inicjatywa ta obumarła, ale jej aktywni jeszcze członkowie zostali z otwartymi ramionami przyjęci przez Polrisk. (…) Pełny tekst artykułu w „Przeglądzie Corporate Governance” nr 3(19) 2009.
Tiger Woods, Quicken Loans National, Robert Trent Jones Golf Club, Gainesville, Virginia, USA, EPA/PETE MAROVICH Dostawca: PAP/EPA. Tiger Woods postanowił tuż przed świętami ogłosić światu, że rozwiązuje współpracę ze swoim dotychczasowym trenerem Chrisem Como, na bliżej nieokreślony czas akceptując swoją własną kandydaturę na tę intratną posadę. Chyba nikt nie odważyłby się kwestionować dogłębnej wiedzy technicznej 14 – krotnego zwycięzcy turniejów wielkoszlemowych. Jego dotychczasowi trenerzy zawsze podkreślali zrozumienie i zainteresowanie Woodsa wszelkimi niuansami technicznymi wprowadzanymi na przestrzeni lat w jego grze. To zawsze był jego „konik”. Pierwszym z brzegu przychodzącym na myśl przykładem z nieco innym podejściem do tej materii, może być Dustin Johnson, którego aspekty techniczne interesują mniej więcej tyle co zeszłoroczne roztopy. W przypadku Tigera każda zmiana, plan treningowy, drobiazg musiał być dogłębnie przez niego zrozumiany i zaakceptowany. Nigdy nie był on biernym wykonawcą poleceń trenerów. Tiger musiał mieć swój udział w procesie treningowym i miewał też różne autonomiczne pomysły, które czasami wprowadzały sporo zamieszania. Bardzo ciekawie opisuje te aspekty Hank Haney w książce The Big Miss, przybliżającej ich 6 – letnią współpracę. Haney był drugim z czterech trenerów Tigera, a przejął on schedę po słynnym Butchu Harmonie. Epoka Butcha trwała od 1996 roku, samego początku profesjonalnej kariery Tygrysa, aż do roku 2003. Wygrali oni wspólnie 8 Majorów w 24 podejściach, a w 127 występach na PGA TOUR Tiger zdobył 34 tytuły, co daje 26,8 % skuteczności. Hank z kolei trenował Tigera w latach 2004 – 2010. Ich współpraca zaowocowała wygraniem sześciu turniejów Wielkiego Szlema, spośród 23 startów. Tiger wygrał w tym czasie 31 turniejów PGA TOUR w 93 startach, co daje całkiem sympatyczne 33,3% skuteczności. Hank bywał gościem w domu Tigera ponad 30 dni w roku, panowie potrafili spędzać razem ponad 100 dni w roku, a w kolejne 100 dni rozmawiali przynajmniej telefonicznie. Mimo to ich współpraca zakończyła się z dnia na dzień, kiedy Mistrz uznał to za stosowne. Książka, którą w 2012 roku wydał Haney tylko dolała dziegciu do ich późniejszych, nie do końca wzorcowych relacji. Butch i Hank byli ostatnimi jak do tej pory trenerami, z którymi Tiger wygrywał turnieje wielkoszlemowe. Kolejnych dwóch nauczycieli może pochwalić się zerowym dorobkiem w tej dziedzinie. Po Hanku opieką nad Tigerem zajął się Sean Foley, który pełnił swoją funkcję w latach 2010 – 2014. Tiger wygrał w tym czasie 8 tytułów PGA TOUR w 55 startach (14,5%), grając w turniejach wielkoszlemowych 13 – krotnie. Relacja z Chrisem Como zaczęła się w listopadzie 2014 roku i objęła w sumie 16 startów na przestrzeni trzech lat. Współpraca nie przebiegała jednak owocnie, głównie z powodu pasma kontuzji Tigera. Duet nie wygrał żadnego turnieju, nie mając zresztą zbyt wielu do tego okazji. Tiger tylko raz, w 2015 roku zdołał zagrać coś na kształt pełnego sezonu, rozgrywając wówczas w sumie 11 turniejów. Hank Haney pytany w 2014 roku o nowego trenera swojego dawnego podopiecznego odpowiedział: ”Najtrudniejsze w trenowaniu Tigera jest to, że on nie jest zwykłym uczniem. Można mieć ogromną wiedzę, ale żeby poradzić sobie z kimś takim jak Tiger, potrzeba dużo doświadczenia. Ja miałem doświadczenie i Butch je miał i obaj odnieśliśmy spory sukces. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś z odpowiednią wiedzą, ale małym doświadczeniem potrafił dotrzeć do kogoś takiego jak Tiger Woods.” Warto dodać, że Hank rzeczywiście wiedział o czym mówi. Znał przecież dobrze zarówno Tigera jak i Chrisa Como, który wcześniej pracował w jego Akademii w Dallas. 22 grudnia Tiger Woods wydał oświadczenie na Twitterze: „Od czasu operacji scalenia kręgów ciężko pracowałem, żeby na nowo zrozumieć swoje ciało i swing golfowy. Robiłem to polegając głównie na moim wyczuciu i latach ciężkiej pracy z Chrisem. W tym momencie myślę, że najlepsze będzie kontynuowanie tej pracy tylko przeze mnie samego. Jestem wdzięczny Chrisowi za jego dotychczasowe wysiłki i darzę go wielkim szacunkiem.” Tiger's new swing coach is…Tiger. — (@golf_com) December 25, 2017 W odpowiedzi pan Como wypowiadał się równie pochlebnie na temat Tigera i jego decyzji pisząc w swoim oświadczeniu dla Golf Channel o tym, że elektryzująca gra Tygrysa w Hero World Challenge była następstwem ich wspólnej ciężkiej pracy na przestrzeni ostatnich kilku lat, torpedowanej kontuzjami i bólem. Como podkreślał również, że Tiger jest teraz gotów na nowy rozdział swojej kariery, a on nie może się doczekać, żeby zobaczyć jeden ze sportowych powrotów wszechczasów. Welcome to the 2017 #heroworldchallenge | @TigerWoods — TGR Live (@TGRLiveEvents) November 26, 2017 Ostatni triumf Tigera Woodsa mogliśmy podziwiać dość dawno temu, w 2013 roku podczas WGC-Bridgestone Invitational. Ostatni turniej wielkoszlemowy Tygrys wygrywał podczas US Open w 2008 roku, gdzie grając z rozerwanym więzadłem w lewym kolanie i złamaną w dwóch miejscach piszczelą pokonał jednym uderzeniem Rocco Mediate po osiemnastu dołkach dogrywki! To było heroiczne zwycięstwo, które pokazało nam z jakiego kalibru sportowcem mamy do czynienia. Na razie wciąż nieznana jest data, kiedy po raz pierwszy w 2018 roku zobaczymy w akcji 79 – krotnego zwycięzcę turniejów PGA TOUR. On sam podkreśla, że jego priorytetem będą turnieje wielkoszlemowe, wokół których skomponuje swój grafik. Póki co nie potrafi też określić jak długo wytrwa bez kolejnego nauczyciela: „Aktualnie nie ma agendy zatrudnienia nowego trenera.” Jak Tiger sprawdzi się jako swój własny coach? Jak długo wytrzyma na tym stanowisku? Jakie będą efekty tego eksperymentu? Poczekajmy na dalszy rozwój wydarzeń. Napisała: Kasia Nieciak
sam sobie sterem żeglarzem okrętem co to znaczy