3 dni w Tel Awiwie we wrześniu. 06.09.2023 (środa) - 09.09.2023 (sobota) Obiekt Selina Tel Aviv Beach położony jest przy plaży w miejscowości Tel Awiw i
WARSZAWA ️ TEL AVIV 176 ZŁ, 12.05 19.05 (8 dni, wt-wt) WDC 171 ZŁ, 19.05 23.05 (5 dni, wt-sb) WDC 151 ZŁ, 21.05 23.05 (3 dni, cz-sb) WDC Więcej 🇵🇱 WARSZAWA ️ 🇮🇱 TEL AVIV 176 ZŁ,
According to police estimates, roughly 80,000 demonstrators are marching in Tel Aviv. Hundreds of people are marching towards eastern Tel Aviv with torches as the police block roads leading to the Ayalon lane so to prevent disruption to traffic on the highway. 9:32 PM Jan 14, 2023.
Galilee, Nazareth, River Jordan and More Tour. From $99 Per Person. 6 hours tour. Saturday in Tel Aviv and Jaffa – Walking Tour. From $109 Per Person. From. $559 /person. Start My Booking. This 3 Day Insiders Tel Aviv City Tour Package is perfect for foodies and active travelers looking to explore Israel’s modern city.
Loty na trasie Tel Awiw, Izrael–Bratysława, Słowacja już od 581 zł. Porównaj oferty różnych przewoźników takich jak Ryanair, Wizz Air czy El Al Israel Airlines i wybierz najniższą cenę. Wyszukuj, porównuj i rezerwuj bilety lotnicze, kolejowe i autokarowe.
All hotels in Tel Aviv (170) Tel Aviv photos: Check out Tripadvisor members' 50,164 candid images and videos of landmarks, hotels, and attractions in Tel Aviv.
Dane klimatyczne dla Tel Aviv, Izrael, średnie temperatury, opady, liczba dni z deszczem Klimat Izraela: miasto Tel Aviv, Izrael, temperatura, opady Nasze strony wykorzystują pliki cookies (tzw. ciasteczka) .
44 Cheap Tropical Vacations That Feel Expensive. These tropical vacation spots boast affordable accommodations, incredible scenery and more. Ranking of the top 15 things to do in Tel Aviv
Day 3. In the morning, nerd out over the design, architecture and construction behind the most beautiful Bauhaus buildings of of Tel Aviv’s “White City” by joining a guided tour. Tel Aviv is famous for its impressive collection of bauhaus architecture. If you want to see these buildings DIY-style, then visit the city’s most popular
Tel Aviv–Yafo, major city and economic centre in Israel, situated on the Mediterranean coast some 40 miles (60 km) northwest of Jerusalem. Tel Aviv was founded in 1909 as a Jewish garden suburb of the ancient Mediterranean port of Jaffa (now Yafo), with which it was joined in 1950. By the beginning of the 21st century, the modern city of Tel
jGOcA. Szerokie piaszczyste plaże, cuda modernistycznej architektury czy jeden z najstarszych portów świata w Jafie. Niezależnie od tego co wybierzesz (najlepiej wybrać wszystko), w czasie swojej wizyty w Izraelu musisz zahaczyć o Tel Awiw. Choćby na jeden dzień, dla relaksu i detoksu, tak potrzebnego przed powrotem do domu. Chcesz wiedzieć więcej o Izraelu? Przeczytaj jak rozprawiliśmy się ze stereotypami na temat Izraela. A jeśli wybierasz się tam na wycieczkę, zapewne przyda Ci się nasz autorski przewodnik po Jerozolimie i Betlejem. Nie wiem, na ile prawdziwe jest izraelskie powiedzenie, że „Jerozolima się modli, Hajfa pracuje, a Tel Awiw imprezuje”. Na pewno już od pierwszych chwil w Tel Awiwie widać, ze to miasto jest "trochę bardziej" niż Jerozolima. Trochę bardziej dynamiczne, bardziej otwarte, bardziej…liberalne. Ale też nie za bardzo – wystarczy wyjść kawałek poza ścisłe centrum i przejść np. do najstarszej dzielnicy Neve Tzevek, zamieszkałej w dużej mierze przez ortodoksów, którzy często głośno dają wyraz swojej dezaprobacie wobec bezbożności młodych, by przekonać się, że tak jak cały Izrael jest to miasto kontrastów. Albo iść na bazar Karmel. Ale ortodoksi w Tel Awiwie to trochę folklor, dodatek do pozytywnego obrazu miasta, który malują jego mieszkańcy i który chcieliby ci sprzedać. Tu jest jakoś tak spokojnie, co może nie jest do końca na miejscu, bo barów tu mają od cholery, a życie nocne kończy się bladym świtem. Ale chodzi o atmosferę – to nie jest napięta Jerozolima, gdzie wieczorami ulice są niby puste, ale w powietrzu unosi się jakaś taka atmosfera delikatnego zagrożenia. Zwłaszcza wtedy, gdy ulice są puste. Tel Awiw taki nie jest. Tel Awiw to miasto jak z folderu ministerstwa turystyki Izraela – ciepła woda, szerokie piaszczyste plaże, na których opaleni mężczyźni grają w piłkę, a uśmiechnięte Izraelitki zalotnie się uśmiechają, prężąc na słońcu swoje opalone na brązowo ciała. I dlatego wasze zwiedzanie warto zacząć od słonecznej promenady Rotschilda, ciągnącego się wzdłuż szerokiej piaszczystej plaży od mariny Tel Awiw do starego portu w Jafie, który dziś jest „tylko” historyczną dzielnicą Tel Awiwu, ale jako miasto istniał setki lat wcześniej. Po drodze znajdziecie wiele ciekawych miejsc, np. muzeum Irgunu – syjonistycznej organizacji…no, tak na dobrą sprawe terrorystycznej, która w latach 1931-1948 przeprowadziła dziesiątki aktów terroru na terytorium brytyjskiego mandatu Palestyny. Co ciekawe, jednym z jej założycieli był Menachem Begin, późniejszy premier Izraela. Wróćmy jednak do Jafy. Ze względu na strategiczne położenie, to był „od zawsze” jeden z najważniejszych portów morskich w regionie, o który wielokrotnie toczyły się ciężkie walki. Jaffę zdobywali więc Saladyn, angielski król Ryszard Lwie Serce na czele krucjaty, władcy Imperium Osmańskiego, a także Napoleon Bonaparte. Dziś Jafa to pieczołowicie odnowiony zespół wąskich uliczek z dominującym głównym skwerem przy wieży zegarowej i stromą ścieżką prowadzącą w stronę portu. Migawki z Jafy A to jest ten sam port, z którego według Biblii w podróż miał wyruszyć Jonasz. Wiecie, ten którego połknął, przetrawił i po trzech dniach wydalił w stanie nienaruszonym wieloryb, ratując go w ten sposób przed niechybną śmiercią na morzu. Oczywiście wieloryba zesłał Bóg, by dać Jonaszowi drugą szansę na poprawę. A swoją drogą – jeśli jesteście ciekawi jak smakuje wieloryb, koniecznie zajrzyjcie na naszego bloga. Protip: Smakuje niesamowicie 😉 A z innych atrakcji, nieco powyżej wieży zegarowej znajduje się „most życzeń” – według legendy, kto na niego wejdzie, zatrzyma się przy swoim znaku zodiaku (wszystkie symbole są wyryte na moście), spojrzy w morze i pomyśli życzenie, temu powinno się ono spełnić. Niestety, nie udało nam się sprawdzić prawdziwości legendy – być może most projektowali Żydzi polskiego pochodzenia, bo tuż przed wejściem powitała nas karteczka z napisem „Zamknięte z powodu awarii. Grozi zawaleniem”. …i widok z Jafy na panoramę Tel Awiwu. Cała promenada do portu liczy nieco ponad 5 kilometrów, a pokonanie jej powinno wam zająć ok. 2 godzin. Nie będzie to stracony czas, bo co chwila będziecie trafiać w ciekawe miejsca – zaczynając już choćby od fantazyjnych nadmorskich hoteli, które dla jednych będą cudami architektury, dla innych zaś klasycznymi gargamelami bez smaku. Pamiętajcie, aby podczas spaceru koniecznie wstąpić do centrum informacji turystycznej, które znajduje się przy ul. Herberta Samuela 46 (w jednym z budynków vis-a-vis nadmorskiego deptaku). Czemu? Wcale nie po mapy, bo Tel Awiw sponsoruje całkowicie bezpłatne wycieczki z przewodnikiem (po angielsku) po najciekawszych zakątkach miasta, a w informacji dokładnie wiedzą, kiedy odbywają się te wędrówki, skąd startują i ile trwają czasu. Jeśli będziecie mieli szczęście, być może traficie na przemiłą starszą panią, która urodziła się w Polsce i mimo trudnej przeszłości wspomina ją w samych superlatywach. "Gargamele" Ortodoks też człowiek, plażować musi… Inne bulwarowe ciekawostki? W tym miejscu wspomnę tylko o dwóch, położonych nieopodal hoteli Hilton i Sheraton. Pierwszą jest Nordau Beach – plaża dla ortodoksów i innych bardziej religijnych Żydów. Jest odgrodzona od promenady murem, a przed wejściem znajduje się długa lista zasad – co można i czego nie można na plaży. Generalna zasada jest jedna – obie płcie nie mogą przebywać na tej plaży jednocześnie, a każda z nich ma swoje ustalone dni tygodnia. I tak: ortodoksyjne kobiety mogą przebywać na plaży w niedziele, wtorki i czwartki, a mężczyźni – w poniedziałki, środy i piątki. Oczywiście, wstęp na plażę mają też bezbożnicy, o ile oczywiście są odpowiedniej płci. Jeśli zaś chcemy wybrać się tam we dwójkę, też nie ma problemu – o ile na termin wizyty wybierzemy sobotę. Wiadomo, każdy pobożny Żyd świętuje wówczas szabat, a czego oczy nie widzą… Korzystanie z plaży wiąże się oczywiście z szeroko rozumianym dress codem – zarówno ortodoksyjni mężczyźni jak i kobiety korzystają z plaży w mocno zabudowanej bieliźnie. Choć podobno (nie mieliśmy jak sprawdzić) w dni kobiece można też na tej plaży spotkać nieco mniej ortodoksyjne amatorki opalania topless – podobno ortodoksyjne Żydówki nie mają nic przeciwko, a miłośniczki wygrzewania się bez staników tylko tu nie muszą ryzykować pożądliwych spojrzeń lub pełnych potępienia i agresji wystąpień ze strony ortodoksów. A jeszcze a'propos Nordau: w „Tygodniku Powszechnym” znalazłem o niej dość zabawny fragment: "Na odgrodzonych plażach religijni mężczyźni opalają się po jednej stronie, a kobiety po drugiej – mówi Raphael Rogiński. – Oczywiście robią to najczęściej w ubraniach, co potęguje surrealistyczne doznania. Czasem tam się zakradam i podglądam. W którymś momencie, jakby z reklamówki gumy do żucia, na desce surfingowej wyskakuje brodaty pan z pejsami. Wystrzelony nieziemską mocą w morze surfuje, a niereligijni obserwatorzy są źli, że Bóg najwyraźniej sprzyja jego zmaganiom z falami." Druga ciekawostka znajduje się tuż obok, przy plaży Gordona. To zainstalowany na ścianie mały głośnik, z którego sączą się jingle i fragmenty audycji oraz plakietka informująca o istnieniu kilka kilometrów stąd radia Voice of Peace, czyli Głos Pokoju. Radio było pirackie i działało od 1973 r. – przez 20 lat nadawało swój program z pokładu statku zacumowanego nieopodal Tel Awiwu. Jak wskazuje nazwa – jego misją było propagowanie pokoju na Bliskim Wschodzie, ale prawdziwym wabikiem były hity muzyki disco, puszczane z pokładu przez brytyjskich DJ'ów. Jednym z patronów i pierwszych inwestorów radia był John Lennon. W swoim czasie radio było bardzo popularne, a jego słuchalność sięgała 20 mln słuchaczy – oprócz Izraela radio miało sporą grupę słuchaczy w Turcji i południowej Europie. Była to też jedyna stacja, która pozwalała na nieocenzurowany dialog między Żydami i Palestyńczykami w prowadzonych na żywo audycjach z telefonami od słuchaczy. Choć radio działało nielegalnie, władze Izraela przez lata tolerowały jego istnienie, traktując je jako swoisty wentyl bezpieczeństwa. Radio zakończyło nadawanie w 1993 r. poprzez intencjonalne zatopienie statku na wodach międzynarodowych. Stało się tak z dwóch powodów: po pierwsze – mimo licznych obietnic przez lata nie udało się uzyskać od władz Izraela licencji na nadawania. A po drugie – było tuż po podpisaniu porozumienia w Oslo i uznano, że misja radia mającego na celu doprowadzenie do pokoju, została zakończona. Czas pokazał, jak bardzo mylili się jego twórcy… W 2009 r. radio wznowiło nadawanie, można go posłuchać tylko w internecie. Czemu to "białe miasto"? A z kończącego promenadę portu już tylko rzut beretem do chłodnej oazy na tej gorącej nasłonecznionej wyspie, czyli parku Yarkon. To ogromny zielony teren nad rzeką, w którym znajduje się sześć ogrodów, park rozrywki, place zabaw, planetarium ale też monumentalny kompleks muzealny Eretz Israel, w którym znajdują się wystawy dotyczące wielowiekowej historii Żydów. Czy warto tam się wybrać? Zadowoleni będą chyba tylko fanatycy historii, ale z pewnością warto zobaczyć wystawy czasowe, które zazwyczaj są bardzo ciekawe. Zwykle są to wystawy współczesne, często fotografii. Ciekawszymi wystawami czasowymi w Eretz były np. zdjęcia z życia klubowego Izraela w latach 80-tych. Największym turystycznym wabikiem Tel Awiwu jest Bauhaus, czyli zespół 4 tys. modernistycznych, białych budynków tworzących jednolity układ urbanistyczny. Szlak Bauhausa zaczyna się na ul. Allenby i ciągnie się dalej na południe. Niektóre budynki są imponujące, ale posłuchajcie naszej rady i do zwiedzania tej dzielnicy zabierzcie się raczej z grupą z przewodnikiem, który powie wam, które budynki są warte obejrzenia i godne podziwu, a które – niekoniecznie. Jeszcze pół godziny temu były tu tłumy I tak sobie zwiedzamy ten Tel Awiw, a potem zachodzi słońce i nadchodzi szabat, w którym też widać różnicę między Tel Awiwem, a Jerozolimą, gdzie szabat jest przestrzegany dużo bardziej rygorystycznie. Wiecie, ulice pustoszeją, sklepy, bary i restauracje zamykają się na cztery spusty. W Tel Awiwie jest podobnie tylko do pewnego stopnia – z plaży co prawda znikają tłumy, a na drogach nie ma korków, ale jak przystało na najbardziej europejskie miasto w Izraelu – ruch jest spory jak przystało na piątek wieczór. Tyle, że nikt się nie spieszy – ludzie spacerują wzdłuż plaży, w otwartych hotelowych restauracjach widać, jak rodziny w spokoju spożywają szabasową kolację. Gdzieniegdzie widać roześmiane grupki młodych ludzi, czasem lekko podchmielonych. Największa różnica dotyczy zakupów – w Jerozolimie większość sklepów w czasie szabatu jest zamknięta na cztery spusty, wyłączając mniejsze arabskie pawilony, gdzie jednak za żarcie zapłacisz jak za zboże. Tel Awiw nie ma tego problemu, bo w całym mieście działa całodobowa sieć sklepów AM:PM, która jest otwarta nawet w szabat (choć gminy wyznaniowe co jakiś czas składają do sądów pozwy o zamykanie ich na czas święta). Czemu? Lwią część obsługi stanowią Rosjanie – świeżo przybyli do Izraela, mający w swych żyłach żydowską krew, pozbawieni jednak religijnego piętna, a co za tym idzie – mający gdzieś szabat. Rosjanie coraz tłumniej zaczęli meldować się w Izraelu po upadku ZSRR – według oficjalnych wyliczeń w latach 1989-2006 do Izraela przybyło prawie milion Rosjan o żydowskich korzeniach. A ich liczba wciąż rośnie. Chyba największą wadą tego miasta są koszmarnie drogie ceny noclegów. Pewnym ratunkiem jest Airbnb, ale w tej sytuacji raczej trudno upolować mieszkanie w ścisłym centrum. Ale nam się udało i dlatego gorąco polecamy wam Beachfront Hostel przy reprezentacyjnym bulwarze Herberta Samuela. Miejsce jest niedrogie (dwójka ok. 120-140 zł za dobę), czyste i komfortowe, a do tego bajecznie położone – wychodząc z hostelu musisz przejść przez jezdnię i…jesteś na plaży. A w hotelu obok (gdzie cena za pokój jest 5 razy wyższa) znajduje się fajny lokal serwujący niedrogie śniadania. Nic, tylko brać i mieszkać. Masz więc swój Tel Awiw – miasto drogie, ale też takie, w którym zawsze jest co robić. Bo weźmy chociaż te przepiękne piaszczyste plaże, które aż się proszą, by spędzić na nich cały dzień. Nie znam dobrze Izraela, ale podejrzewam, że nie jest to najbardziej reprezentacyjne miasto dla tego kraju. Już prędzej Tel Awiw to żydowskie miasto idealne – takie, jakim chcieliby widzieć swój kraj współcześni Izraelici. Gdzie Arabowie są, ale jakoś tak z boku. Gdzie ortodoksi sobie żyją i protestują, ale i tak wychodzi na nasze. Ale to Izrael, jakiego chcą tylko ci postępowi mieszkańcy, bo dla ortodoksów to zapewne modernistyczna emanacja Sodomy i Gomory. Jest w tym współczesnym Izraelu dużo Europy z jej moralnym relatywizmem, szukaniem sensu i zachwianiem norm. Szabat? Tak, ale tylko na naszych zasadach – co Bogu przeszkadza czy jeżdżę samochodem albo idę na imprezę. Grunt, że nie pracuję, weekend mam. Znaczy szabat. To trochę jak z polskimi katolikami. Jestem wierzący, chcę być zbawiony i nawet dzieciaka posyłam na religię i do komunii, ale: a) nie chcę, żeby ksiądz mnie pouczał b) nie chcę, żeby mówiono mi na kogo mam głosować c) jest coś napisane o seksie przedmałżeńskim, ale przecież jakoś musimy się, hehe, „dotrzeć” …i lista, którą można ciągnąć w nieskończoność. A ostatecznie i tak najważniejsze jest to, czy jestem dobrym człowiekiem. A przecież jestem. Kto tak uważa? No, choćby ja. To mało? PODOBAŁ CI SIĘ WPIS? POLUB NA FEJSBUKU, PODZIEL SIĘ Z INNYMI!
Cezarea – miasto Rzymian i krzyżowców, będące jednocześnie najlepiej zachowanym kompleksem starożytnych ruin w Izraelu, od zawsze przyciąga pasjonatów historii. Znany port powstał w tym miejscu już w IV w. i przez kilkaset następnych lat był siedzibą prokuratorów rzymskich. Ruinami fascynują się nie tylko naukowcy, ale także turyści przyjeżdżający w to miejsce na kilka godzin. Wielki rozwój Cezarei rozpoczął się za panowania Heroda i wtedy właśnie powstała nazwa odnosząca się do rzymskich władców. W tym okresie zbudowano wielki tor wyścigowy na kilkadziesiąt tysięcy miejsc, wspaniały amfiteatr, na którym walczyli gladiatorzy, targowisko, łaźnie, liczne świątynie i budynki użyteczności publicznej. Do czasów obecnych przetrwał też fragment akweduktu, który przed wiekami zapewniał dostawy wody. W tym miejscu znaleziono Święty Kielich, z którego Jezus miał pić wino podczas ostatniej wieczerzy (obecnie znajduje się w kościele św. Wawrzyńca w San Lorenzo), natomiast o dawnej świetności osady można dowiedzieć się w tajemniczej Wieży Czasu, gdzie o czasach Heroda opowiada multimedialna wystawa. W pobliżu pozostałości katedry z czasów wojen krzyżowych znajduje się meczet pozostawiony przez Turków, z kolei w okolicy Starej Przystani, która jest niezwykle malowniczym miejscem, można zatrzymać się na dłużej w przyjemnych restauracjach serwujących smaczne potrawy. Turyści strudzeni zwiedzaniem i upałami mogą udać się na miejscową plażę, by podziwiać akwedukt i korzystać z kąpieli słonecznych. W nowszej części miasta znajduje się skupisko hoteli, apartamentów i pensjonatów oraz luksusowe pole golfowe. Betlejem – odwiedziny historycznego miasteczka są dla chrześcijan niezwykle ważnym, życiowym doświadczeniem. Starożytne miasto położone pośrodku ziemi Judy uważane jest powszechnie za miejsce narodzin Jezusa, do którego podróżowali Trzej Królowie. Samo miasto pojawia się w historii już 2 tys. lat przed Chrystusem jako miejsce pochówku Racheli, żony Jakuba i związane jest z wieloma biblijnymi przypowieściami. Nad Betlejem góruje Bazylika Narodzenia Pańskiego wybudowana w IV w. nad grotą, gdzie według wierzeń miał narodzić się Jezus. Na przestrzeni wieków do świątyni dobudowano kolejne elementy architektoniczne i dekoracje, wynikiem czego jest nagromadzenie w jej wnętrzach rozmaitych kaplic chrześcijańskich. Do zadziwiającej budowli prowadzi niskie wejście przed którym trzeba się schylić. Jego pomysłodawcami byli krzyżowcy, którzy w ten sposób chcieli uchronić kościół przed konnym bezczeszczeniem. Zorganizowane grupy pielgrzymów i turystów gromadzą się tłumnie przy wyłożonej marmurem Grocie Narodzenia, której mistycyzmu dodaje półmrok i unoszące się zapachy kadzideł. Miejsce, w którym narodził się Chrystus, wyznaczone jest srebrną gwiazdą na popękanej płycie. Kolejnym istotnym pomieszczeniem jest Kaplica Żłobka, w której Maryja złożyła nowonarodzone dzieciątko (oryginalne relikwie żłóbka znajdują się obecnie w rzymskiej bazylice Matki Boskiej Większej). Wśród betlejemskich zabytków na uwagę zasługuje także Grota Mleczna, w której wizyta dobrze wpływa na płodność, Pole Pasterzy, gdzie pastuszkowie ujrzeli anioły ogłaszające narodziny Chrystusa, Studnia króla Dawida oraz Grób Racheli. Warto również pokusić się o spacer po uliczkach starówki, wśród których skrywają się pozostałe ciekawe zabytki, niewielkie restauracyjki serwujące „falafel” oraz kramy z najróżniejszymi pamiątkami religijnymi. Jerycho – historyczne miasto położone na wschód od Jerozolimy w pobliżu rzeki Jordan jest najstarszym i najniżej położonym miastem na świecie, w którym nieustannie naukowcy odkrywają skarby archeologiczne. Podczas spaceru po niezwykłym mieście można natknąć się na arabskie bary i restauracje dodające egzotycznego kolorytu. Według przypowieści biblijnych było to najstarsze miasto Ziemi Obiecanej zdobyte przez Izraelitów pod wodzą Jozuego. To właśnie podczas zdobywania Jerycha użyto trąb, które na stałe zapisały się określeniem „trąby jerychońskie” burzące mury. W Jerycho pojawił się przed ukrzyżowaniem Jezus Chrystus, a słynny król Herod wybudował tam swój pałac zimowy. Najważniejszymi miejscami dla turystów są tzw. Źródło Elizeusza nawadniające całą okolicę, pozostałości jednego z najwcześniejszych osiedli ludzkich, ruiny pięknej synagogi z mozaikami podłogowymi datowanymi na VI w. oraz ruiny Pałacu Hiszama, po którym zachowały się elementy architektury. Turyści zwiedzający miasto kierują się również na Górę Kuszenia, na której Jezus miał być kuszony przez szatana podczas czterdziestodniowego pobytu na pustyni. Dodatkową atrakcją miejsca jest prawosławny grecki klasztor pochodzący z XII w., do którego można wjechać kolejką linową. Widoki z tego miejsca na Dolinę Jordanu są jedynymi w swoim rodzaju. Herodion – pozostałości pałacu wybudowanego przez Heroda za czasów jego rządów. Przed wiekami na wysokim wzgórzu powstały królewskie kwatery strzeżone przez gigantyczny mur i wieże obserwacyjne. Wewnątrz znajdowały się łaźnie, arkady, synagoga i ogromna sala bankietowa. W okresie powstań żydowskich pałac był areną walk i niejednokrotnie zmieniał właściciela. Chociaż po pałacu pozostały jedynie ruiny, spacer do nich może przywoływać na myśl dawną świetność oraz obfitować w urzekające widoki. Nazaret – miejsce dzieciństwa i dorosłego życia Jezusa oraz ważne miasto pod względem historycznym, kulturowym i turystycznym w Izraelu, które od zawsze przyciąga podróżników z całego świata. Obecnie jest to hałaśliwe, chaotyczne i największe w Izraelu miasto arabskie, chociaż w V w. chrześcijanie wznieśli w nim bizantyjską bazylikę, w miejscu której krzyżowcy wybudowali potężną katedrę i tam właśnie ustanowiono biskupstwo. Świątynia nie przetrwała próby czasu, a miasto trafiło najpierw pod rządy Saladyna, później w ręce mameluckiego sułtana, powracając do chrześcijan dopiero w 1620 r. Nazaret zapisał się także jako „kość niezgody” podczas wojny o niepodległość Izraela w XX stuleciu. Do Nazaretu tłumnie pielgrzymują chrześcijanie, by pomodlić się w bazylice Zwiastowania Pańskiego. Świątynia wzniesiona w XVIII w. jest największą chrześcijańską budowlą na Bliskim Wschodzie. W jej wnętrzu znajdują się między innymi zachowane elementy kościołów bizantyjskich oraz Grota Zwiastowania wybudowana w miejscu, gdzie Archanioł Gabriel miał oznajmić Maryi, że w nadprzyrodzony sposób pocznie syna. W Nazarecie także można zwiedzić kościół św. Józefa zbudowany nad pieczarą, w której Józef miał swój warsztat oraz cerkiew św. Archanioła Gabriela ze studnią Maryi – miejscem czerpania wody przez świętą. Turyści spacerujący po mieście co chwilę natrafiają na świątynie, meczety i synagogi, niemniej bardzo często kierują się w stronę Starego Bazaru zapchanego straganami i sklepami z pamiątkami. Warto zajrzeć także centrum turystycznego prezentującego makietę miasta z I w. pokazującą turystom, jak wyglądały ówczesne warunki życia dawnych chrześcijan. Kumran – jedno z ważniejszych miejsc w Izraelu, znane z odnalezienia w nim słynnych „Zwojów znad Morza Martwego”. Prastare ruiny miasta wciąż intrygują uczonych, a cały teren objęto ochroną w ramach parku narodowego. Starożytna osada istniała w tym miejscu już w VIII-VII w. i utrzymywała się z wydobycia soli. Najwięcej budynków wzniesiono jednak w II w. kiedy w miejscowości osiedliła się sekta esseńczyków. Chociaż ślad po tajemnym zgromadzeniu przepadł około 70 r. po rozgromieniu żydowskiego powstania przez Rzymian, pozostały po nich zwoje odnalezione przez przypadek w 1947 r. przez grupkę chłopców. Około 200 manuskryptów znalezionych w grotach odnosi się do Biblii i do dziś budzi wiele kontrowersji, jeżeli chodzi o prawidłowe odczytywanie Pisma Świętego. Obecnie zwoje są przechowywane w Muzeum Izraela i Muzeum Rockefellera w Jerozolimie, natomiast w rezerwacie Kumran można z zewnątrz zobaczyć miejsca, w których znaleziono zwoje, oglądnąć film o esseńczykach i wystawę poświęconą odkryciu. Morze Martwe – z oddali morze przypomina inne zbiorniki wodne, ale już przy bliższym poznaniu niezwykłego regionu okazuje się, że ciężko jest znaleźć na kuli ziemskiej drugie takie miejsce. Zaskakujący akwen jest nie tylko rzadko spotykaną atrakcją, ale także idealnie nadaje się na spędzenie urlopu. Turyści przyjeżdżają nad Morze Martwe, by rozkoszować się fenomenalnymi widokami, pooddychać nieskazitelnie czystym powietrzem oraz zażyć emocjonującej kąpieli z możliwością bezładnego unoszenia się na tafli wodnej, a nawet siedzenia i czytania książki. Region Morza Martwego znany jest na całym świecie z kuracji leczniczych i pobliskich miejsc turystycznych zachęcających do częstych wypraw. Magia Morza Martwego wiąże się z ogromnym zasoleniem akwenu i położeniem ponad 400 m p. p. m. w geologicznym uskoku ciągnącym się na południe Afryki, tworzącym tym samym najniżej położone miejsce na powierzchni globu. Morze Martwe jest generalnie wielkim jeziorem śródlądowym o długości 75 km i szerokości dochodzącej do 18 km. Zasilają je wody rzeki Jordan i kilka strumieni, natomiast wśród pustyń okalających akwen można znaleźć liczne oazy z wodospadami, a także bujną roślinność. Chociaż morze było przed wiekami kilka razy większe, obecnie składa się z dwóch odmiennych basenów, z których basen południowy jest mniejszy i bardziej zasolony. Zbiorniki oddziela półwysep Halaszon zwany „językiem”. W tajemniczej toni można obserwować intensywną krystalizację soli oraz ciekawe formacje solne przypominające góry lodowe. W zbiornikach otoczonych urwiskami i solniskami nie widać śladu życia, niemniej unikalny klimat, dzięki wysokiej zawartości tlenu i mikroelementów, korzystnie wpływa na zdrowie. Turystów przyciągają jak magnes występujące wzdłuż wybrzeża bogate w minerały czarne błota i gorące źródła siarkowe o właściwościach leczniczych, dobrze wpływające na serce, układ nerwowy, skrzela i skórę, łagodząc również objawy artretyzmu, reumatyzmu, bóle stawów czy rozmaite alergie. O doskonałe samopoczucie gości wypoczywających w regionie Morza Martwego dbają świetnie wyposażone i luksusowe centra SPA. Wzdłuż całej linii brzegowej najlepiej jest szukać miejsc z prysznicami, gdyż nie ma specjalnie wydzielonych kąpielisk. Woda ma mulistą konsystencję i pozostawia na ciele osad, dlatego zaraz po wyjściu z morza warto opłukać się czystą wodą. Hebron – jedno z najstarszych miast na Bliskim Wschodzie charakteryzujące się gęstą atmosferą miejską i jednocześnie święte miejsce dla Żydów. To właśnie tutaj Abraham zawarł biblijne „przymierze z Bogiem”, natomiast w okolicznych grotach mieszkali i umarli znani bohaterowie Starego Testamentu. Okoliczne wzgórza pokryte są winnicami, sadami i gajami oliwnymi, a niewielkie opady w tym regionie pozwalają na wypas stad kóz i owiec, wystawianych na sprzedaż przez handlarzy słynnego targowiska. W Hebronie wybudowano kilkadziesiąt meczetów, natomiast nad miastem góruje masywna budowla przypominająca twierdzę. Świątynia wzniesiona nad Grobem Patriarchów, nazywana jest również Pieczarą Makpela, gdzie modlą się Żydzi i Arabowie przybywający z całego świata. Zwiedzanie groty utrudniają czasami wydarzenia polityczne, dlatego przed wycieczką do miasta warto zorientować się w bieżącej sytuacji. Jerozolima – jest największym miastem Izraela i jego stolicą administracyjną, nie uznawaną jednak przez ONZ. Ma długowiekową historię i jest centralnym punktem dla judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Już 1000 lat p. n. e. była ważnym ośrodkiem religijnym ze względu na wybudowaną przez króla Salomona świątynię, w której przechowywano Arkę Przymierza. Dzięki niedalekiej odległości odbywają się tam 1-2 dniowe wycieczki, które obejmują głównie przejazd nad Morze Martwe z podziwianiem panoramy miasta z Góry Oliwnej, zwiedzanie Wieczernika, gdzie miała miejsce Ostatnia Wieczerza, grobu żydowskiego króla Dawida i kilku najważniejszych stacji Drogi Krzyżowej. Warto również zobaczyć dawną gminę żydowską, sanktuarium Zwojów, Wzgórze Świątynne ze Ścianą Płaczu, Kopułę na Skale oraz Bazylikę Grobu Świętego.
Ciekawe miejsca w Azji Ciekawe miejsca na Bliskim Wschodzie Ciekawe miejsca w Izraelu To jest Nowy Jork w wersji bliskowschodniej. Poznajcie Tel Aviv! Relacja praktyczna Na początek – standardowo. Jak to zwykle u nas bywa, Tel Aviv powitał nas, a jakżeby inaczej – deszczem! Właściwie nie deszczem, a oberwaniem chmury i burzą, co sprawiło, że mieliśmy kłopot, by przedostać się z jednej strony ulicy na drugą (rzeki wody płynące drogami – serio). No i jak zwykle usłyszeliśmy to samo, co w innych miastach południa słyszymy – „oooo bardzo dawno tak nie padało”. No ale cóż – takie nasze szczęście. POLECAMY RÓWNIEŻ: » Transport i komunikacja publiczna w Izraelu. Poradnik praktyczny » Jerozolima od J do A – nasz subiektywny alfabet » Akka – ostatni bastion Krzyżowców. Fotogaleria w dużym kadrze Kolejny dzień był już znacznie lepszy, od samego rana wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Miasta, o którym słyszeliśmy, że nie ma w nim co zwiedzać. Tym bardziej nas intrygowało. Głównie architekturą. Postanowiliśmy więc zaprezentować Wam, naszym zdaniem, najfajniejsze miejsca do zobaczenia w Tel Avivie. Tak między nami mówiąc – nazywanym Nowym Jorkiem Bliskiego Wschodu. Ale nikomu nie mówcie… Tel Aviv to bardzo młode miasto, właściwie jedna z najmłodszych metropolii współczesnego świata. Powstał na ziemiach, systematycznie kupowanych i zasiedlanych przez pierwszych syjonistów z Europy. Potem szybko stanął w opozycji do arabskiej Jaffy, stał się portem alternatywnym aż w końcu prześcignął te słynne miasto a dziś właściwie wchłonął. Ba, wchłonął – tworzy obecnie aglomerację, liczącą ponad 3 mln ludzi! KOMUNIKACJA: Przygoda z miastem zaczyna się zazwyczaj w dwóch miejscach – na międzynarodowym lotnisku Ben Guriona – dosłownie 510 minut pociągiem od centrum albo na dworcu autobusowym – gigantycznym, wielopiętrowym zwanym HaHagana, z którego kursują zielone autobusy Egged do prawie każdej mieściny w Izraelu. Tel Aviv nie ma tramwajów – nie ma nawet metra, komu, komunikacja oparta jest na autobusach, które są bardzo drogie. Miasto nie ma też już działającego portu pasażerskiego, ale jest fantastycznie i uczciwie odwrócone ku morzu a nabrzeże to ład architektoniczny i dobra urbanistyka. Najważniejsze atrakcje Tel Avivu. Co warto zobaczyć? Stara Jaffa to chyba najpiękniejsze miejsce w mieście (no i najstarsze sięgające historią do starożytności!), choć niegdyś stanowiło zupełnie oddzielną jednostkę administracyjną i ośrodek o wiele ważniejszy – dziś jest całkowicie wchłonięta przez metropolię. Jak na każde miejsce z tak sporą historią, jest tu wiele miejsc do zobaczenia, warto udać się zwłaszcza do części nadmorskiej i to na zachód słońca (port w Jaffie jest jednym z najstarszych na całym świecie). Koniecznie zwrócić trzeba uwagę na symbol Jaffy – Wieżę Zegarową z XVII wieku na placu, który wziął swą nazwę właśnie od tego zabytku (Zegarowy), Meczet Mahmudiego z 1812 roku i sąsiadującą z nią fontanną, Synagogę Beit Zunana i wiele innych ciekawych obiektów zwłaszcza przy głównej ulicy Jafeta. Koniecznie udajcie się też do Muzeum Starożytności, które położone jest w miejscu, z którego rozciąga się wspaniały widok na Jaffę (inny punkt widokowy to Park na Wzniesieniu gdzie znajdują się także pozostałości starożytnych umocnień). No i oczywiście pchli targ, gdzie można kupić na przykład interesującą pamiątkę i Plac Kedumim z licznymi nastrojowymi kawiarenkami, restauracjami, galeriami sztuki i pięknym, założonym przez franciszkanów Kościołem św. Piotra (wzniesiony na ruinach średniowiecznej cytadeli). Bazar Karmel to bardzo charakterystyczna i niezwykle interesująca część miasta, która rozciąga się tuż obok dzielnicy jemenickiej (czyli Czarnoskórzy Żydzi pochodzący z na przykład z Etiopii). Każda uliczka jest tutaj swoistym bazarem, specjalizującym się w innym asortymencie – są tutaj stoiska z owocami, warzywami, mięsem, pieczywem, ubraniami, zabawkami i wszelkimi „odpustowymi”, nieco tandetnymi sprzętami. Ma swój urok, choć jest tu bardzo tłoczno. Najpopularniejszym językiem, który się słyszy jest… ukraiński i rosyjski. Modernizm i Białe Miasto zainteresuje zwłaszcza miłośników architektury. Kompleks interesujących budynków w stylu Bauhaus wpisany został na listę UNESCO. Te najładniejsze i najstarsze budynki mieszkalne znajdują się przy ładnym, reprezentacyjnym Bulwarze Rothschilda i w kwartałach ulic na zachód od niego (np. Melaha, Balfour, Melchett). Najbardziej fotogeniczna ulica całej telavivskiej moderny to z pewnością HaMagid. To największy obszar architektury funkcjonalnej na świecie. Marcin jest fanem modernizmu, więc długo tu spacerowaliśmy. Prawdziwym sercem modernistycznej dzielnicy jest położony bliżej Bazaru Karmel plac Chaima Bialika, okrągły ryneczek z niesamowitą fontanną, schowany gdzieś pomiędzy ogrodami i imponującymi gmachami nowoczesnej – jak na ówczesne czasy – architektury. O samym Białym Mieście napiszemy kiedyś na pewno o wiele więcej… Więcej o Białym Mieście w Tel Avivie w osobnym wpisie i fotogalerii Stary Port zbudowany został po to, by uzależnić miasto od arabskiego portu w Jaffie. Dziś nie pełni już swoich pierwotnych funkcji – okazał się za płytki, by móc obsługiwać wielkie statki. Można tu jednak odpocząć w jednej z licznych restauracji lub kawiarni przy promenadzie albo też pospacerować po wąskich uliczkach Małego Tel Avivu, czyli najstarszej części miasta, które prowadzą właśnie w kierunku dawnego portu. Widok na miasto podziwiać można z najwyższego wieżowca, a właściwie platformy widokowej jednego z wysokościowców wchodzących w skład Azrieli Center. To trzy wieżowce w kształcie walca i graniastosłupów o podstawie trójkąta i prostokąta. By dostać się na platformę widokową (na szczyt „walcowego” wieżowca) należy po prostu wejść do centrum handlowego, które znajduje się na najniższym piętrze budynku (nie unikniecie kontroli ochroniarzy przy wejściu) a następnie wjechać windą na najwyższe piętro. Widok jest naprawdę imponujący, aczkolwiek nie zawsze da się tu wejść (my np. nie trafiliśmy). W hostelu pytajcie o wydrukowanie „kuponu” zniżkowego, dzięki któremu wejdziecie tu za darmo. Drugim interesującym widokiem na miasto jest panorama z parku Shar Ramses w Jaffie. Zwłaszcza wieczorem. Florentyna, tutaj właśnie mieszkaliśmy będąc w Tel Avivie. To dość zapuszczona i podobno niezbyt bezpieczna dzielnica, jednak warto tutaj pospacerować, bo jest czymś takim jak dla Paryża Montmartre – dzielnicą artystów, ludzi wyzwolonych lubiących nocny tryb życia. Poza tym zobaczyć tu można kilka, podupadających wprawdzie ale ładnych starych budynków, mnóstwo streetartu i wciąż działąjące warsztaty rzemieślnicze – np. meblarskie. Jedyna różnica, która mocno widoczna jest w tym miejscu, to fakt, że kiedyś było to robotnicze centrum miasta i architektura nie należy to tak interesujących jak w innych „artystycznych” dzielnicach dużych miast. Newe Cedek, czyli najstarsza obecnie dzielnica Tel Avivu, schowana trochę pomiędzy okoliczne, dużo wyższe zabudowania, która może zachwycić ładnymi starymi domami zamieszkałymi często również przez artystów (ale tych spokojniejszych – pisarzy, rzeźbiarzy, malarzy) i bogatszych mieszkańców miasta. Warto przespacerować się pomiędzy kolorowymi, jednopiętrowymi kamienicami a stąd o morza jest rzut kamieniem. Plaże. Tel Aviv to oczywiście także ciągnące się kilometrami wzdłuż wybrzeża plaże. Bardzo dobrze zagospodarowane z wieloma atrakcjami (także dla dzieci np. place zabaw) no i czyste. Działają tu także liczne ośrodki oferujące możliwość skorzystania z uroków sportów wodnych. Mnóstwo plażowych barów, pryszniców, szkół surfingu. Najbardziej charakterystyczny widok na wybrzeże Tel Avivu ciągnie się z południa na północ z okolic delfinarium i falochronu. Zagospodarowane plaże ciągną się aż po horyzont a nad brzegiem morza dumnie piętrzy się rząd wysokich wysokościowców. Aczkolwiek najbardziej imponujący skyline Tel Avivu można zobaczyć z Ogrodów Charlesa Clore. Wtedy czujemy się właśnie jakbyśmy byli w Nowym Jorku. A co ponadto warto zobaczyć w Tel Avivie? Muzea, bo jest ich w mieście naprawdę dużo i położone są w różnych częściach metropolii. Warte polecenia są Muzeum Sztuki, Muzeum Hagany, Muzeum Ziemi Izraela, czy Muzeum Diaspory. W muzeum przekształcono również rodzinny Dom Ben Guriona, założyciela Państwa Izrael przy ulicy o tej samej nazwie. Aczkolwiek drogie. Nadmorski Park Jakon nazwany także Ogrodem Jechoszua. Można tu bardzo aktywnie spędzić czas (co z resztą robią mieszkańcy, w ogóle bardzo dużo ludzi tutaj biega, jeździ na rowerach, serfuje) – wytyczono tu ścieżki rowerowe, można wypożyczyć motorówkę, motorower i popływać po rzece Jarkon. Stosunkowo przyjemny, połączony z oglądaniem architektury modernistycznej i codziennego życia miasta jest spacer wspomnianym już wcześniej Bulwarem Rotchilda, który jest komunikacyjnym i towarzyskim „kręgosłupem” miasta. Jak najtaniej dostać się do Tel Avivu z Polski? My lecieliśmy w fantastycznej promocji LOT za śmieszne 390zł w dwie strony. Czasami Tel Aviv pojawia się w „Szalonej środzie” i można tu przylecieć za 490-590 zł. Drugą alternatywą są loty Wizzair z Budapesztu. Podobne kwoty a nawet niższe – raczej pewne. Problem tylko jak się dostać do Budapesztu. Trzecim sposobem są loty liniami Pegasus z wiednia, Lwowa czy Berlina z przesiadką w Stambule. Lot w dwie strony wyjdzie drożej – około 600-800zł GDZIE SPAĆ? Porównaj najtańsze noclegi w Tel Avivie na hotelscombined Zarezerwuj hotel w Tel Avivie przez Zarezerwuj nocleg w miejscu, w którym spaliśmy O naszym zwiedzaniu Izraela i Jordanii możecie przeczytać w dziale Ciekawe Miejsca na Bliskim Wschodzie a o samym Izraelu jeszcze więcej napisał Karol Werner w dziale Izrael Ciekawe Miejsca u siebie na blogu Sprawdź ceny noclegów w Tel Avivie
Najlepszy hummus w Izraelu, plaża dla psów i nocleg na dachu w Starej Jaffie. Czy to prawda, że Izrael to kraj wielu kultur, religii i aromatycznych falafeli? Co zobaczyć w Izraelu, jeżeli ma się tylko 3 dni?To jest druga część postu o naszej podróży do Jordanii i Izraela. Po 3 dniach w Jordanii przekroczyliśmy granicę jordańsko-izraelską. Znajdziecie tutaj plan naszej wycieczki z południa na północ Izraela, od Ejlatu do Tel Awiwu i Jerozolimy. Byliśmy w cztery osoby, podróżowaliśmy wynajętymi autami. Bezpieczeństwo w Izraelu. Sytuacja polityczna tego kraju nie jest stabilna. Sąsiaduje ze Strefą Gazy i Zachodnim Brzegiem. Na ulicach Tel Awiwu znajdują się publiczne schrony, a w Internecie są instrukcje postępowania w razie ataków rakietowych i bombowych. Tutaj znajdziecie więcej informacji od Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Mimo wszystko czuliśmy się tam bezpiecznie. Nie zdarzyło się nic wzbudzającego nasz niepokój. Nocowaliśmy w Starej Jaffie w Tel Awiwie, gdzie nie było za dużo turystów. Izraelczycy okazali się być bardzo bardzo przyjaźni. Sami do nas zagadywali, gdy widzieli, że czegoś szukamy lub próbujemy wybrać właściwy autobus. Przejście graniczne i stempelek z Izraela. Zdecydowaliśmy się na przejście z Jordanii do Izraela. Po stronie jordańskiej kilka razy sprawdzano nam paszporty. Gdy weszliśmy już na stronę izraelską, celnicy pytali o dane z paszportów, takie jak imię, nazwisko, data urodzenia. Nic trudnego. Były też kontrole bezpieczeństwa. Niektórym turystom sprawdzano zawartość bagażu. Później kolejna kontrola paszportowa, do której podeszliśmy z chłopakiem. Pytania były szczegółowe: ile się znamy, jaki jest nasz cel wizyty w Jordanii, czy mamy tam rodzinę. Dodatkowo, co zamierzamy robić w Izraelu, kiedy i o której mamy lot powrotny oraz o adres pobytu w Izraelu. Wyjazd z Izraela – kontrole na lotnisku. Na lotnisko dosłownie wpadliśmy prosto z plaży. W plecaku mokry ręcznik, pod ubraniami kostium, paszport w ręku, a espadryle całe w piasku. Na odprawie celnicy dokładnie sprawdzali paszporty i zadawali szczegółowe pytania. Do kontroli znów podeszliśmy we dwójkę. Powiedzieliśmy co nas łączy, co robiliśmy w Izraelu, czym się zajmujemy w Polsce, czy mamy rodzinę w Jordanii. Wszystko poszło naprawdę sprawnie, a celnicy nie stemplują paszportów. To dlatego, że mając stempelek z Izraela w przyszłości można mieć problem z dostaniem się do wielu krajów arabskich. Jeżeli chodzi o pieczątki już posiadane to kraje europejskie nie stanowią problemu. Pieczątka z Egiptu też nie zwróciła szczególnej uwagi. Przed wyjazdem wymieniliśmy złotówki na dolary amerykańskie. Nasza podróż zaczęła się w Ammannie, stolicy Jordanii i to tam wymieniliśmy część dolarów na dinary jordańskie. Resztę zamieniliśmy w Akabie w Jordanii na szekle izraelskie. Tel Awiw i uliczki w Jerozolimie Jak poruszać się po Izraelu? Po przekroczeniu granicy jordańsko-izraelskiej, wypożyczyliśmy auto z Europcar w Ejlacie. Rezerwację zrobiliśmy przez Internet przed wyjazdem. Następnie, pojechaliśmy prosto do Tel Awiwu. Podróż trwała około 4 godzin. Drogi były dużo lepsze niż w Jordanii. Parkowanie w Tel Awiwie to naprawdę wyczyn. Kierowaliśmy się zasadami, które znalazłam na tym blogu. Polecam Wam tam zajrzeć. Mieliśmy takie szczęście, że pierwszego dnia znaleźliśmy darmowe miejsce na ulicy. Następnego dnia okazało się, że obok naszego domu jest całkowicie darmowy parking w bramie (bezpieczny). Po Tel Awiwie poruszaliśmy się pieszo i dwa razy jechaliśmy autobusem. Komunikacja miejska jest droga – za jeden bilet płaciliśmy około 5-6 szekli (około 5-6zł). Przez to, że mieliśmy tylko 3 dni, nie zwiedziliśmy Tel Awiwu na 100%. Jesteśmy jednak pewni, że to miasto po prostu trzeba zobaczyć w Izraelu i poświęcić mu trochę czasu. Ile kosztuje jedzenie w Izraelu? Tutaj odsyłam Was do osobnego posta o jedzeniu w Izraelu. Ile czasu spędzisz w Bazylice Grobu Pańskiego? W Jerozolimie możecie zostawić auto w Mamilla Shopping Centre Parking. Jest otwarty nawet w piatki po 15:00 w czasie szabatu. Wolnego miejsca szukaliśmy jakieś pół godziny, ale udało się! Pierwsze miejsce, które odwiedziliśmy to Bazylika Grobu Pańskiego. Wejście do Bazyliki jest darmowe. Jest ukryta między wąskimi uliczkami Starego Miasta. Nie wygląda jak tradycyjne Kościoły lub Bazyliki w Polsce. Składa się z wielu niedużych pomniejszeń. Jest tam naprawdę mnóstwo turystów. W centrum Bazyliki znajduje się Grób Pański. Kolejka do wejścia była naprawdę długa. Nasi znajomi czekali w niej prawię godzinę. Razem z Kubą zdecydowaliśmy zamiast tego poznać nieco bardziej Stare Miasto. Mimo tłumu, było to naprawdę cenne przeżycie. Wśród tłumu wierzących, znaczna część to Polacy. Obserwowanie tylu ludzi skupionych na modlitwie, wzruszonych tym, że są w świętym miejscu było dla mnie sentymentalnym i cennym przeżyciem. Bazylika Grobu Pańskiego to jest to, co trzeba zobaczyć w Izraelu. Bazylika Grobu Pańskiego, Jerozolima Ściana Płaczu w Jerozolimie. Następnie udaliśmy się do Ściany Płaczu. Mogliśmy zaobserwować Żydów ubranych w tradycyjne stroje, modlących się, czytających książeczki z modlitwami i wsuwających karteczki z intencjami w szczeliny ściany. Wtedy poczułam, że poznaję ich kulturę. Miejsce modlitw jest podzielone na dwie części: dla kobiet i dla mężczyzn. Po kontroli bezpieczeństwa każdy może podejść pod ścianę. Należy mieć jednak odpowiedni strój. Kobiety powinny mieć zakryte ramiona i kolana. Niewątpliwie, będąc w innym kraju z tak głęboko zakorzenioną kulturą należy okazać szacunek. Zawsze, gdy jesteśmy u kogoś gośćmi starajmy się w miarę naszych możliwości dostosować się do panujących zwyczajów. Ze Ściany Płaczu ładnie widać też złotą kopułę Dome of the Rock. Ściana Płaczu, Jerozolima Później pojechaliśmy na Górę Oliwną zobaczyć Cmentarz Żydowski. Prawdopodobnie jest to największy, najstarszy i najdroższy cmentarz żydowski na świecie. Krążą pogłoski, że to właśnie tam odbędzie się Dzień Sądu Ostatecznego. Każdy, kto wykupi sobie grób właśnie tam, w momencie zmartwychwstania, będzie pierwszy w kolejce do raju. Dlatego też ceny za miejsce są kosmiczne. Sam cmentarz robi wrażenie, ale według mnie nie ma co wjeżdżać na górę autem, bo było tam naprawdę ciasno i ciężko znaleźć miejsce parkingowe. Jak to jest z tym szabatem? Jak już wspomniałam, byliśmy w Jerozolimie w piątek. Od zachodu słońca w piątek do zmroku w sobotę odbywa się szabat. Żydzi wtedy nie pracują. Modlą się, radują i spędzają czas z bliskimi. Od piątkowego popołudnia w Starym Mieście wszystko jest zamknięte. Miasto wymiera. Jednak spokojnie, poza Starym Miastem znajdziecie otwarte lokale i sklepy. Ile psów na raz spotkałam na plaży w Tel Awiwie? Nocleg w Tel Awiwie zarezerwowaliśmy przez airbnb. Tutaj macie link. Mieliśmy do dyspozycji cały dach, trzy namioty, w pełni wyposażoną kuchnię na świeżym powietrzu i prysznic pod gołym niebem! No i widok na starą dzielnicę Tel Awiwu. Spanie na dachu było naprawdę super doświadczeniem. Większość czasu spędziliśmy na spacerowaniu, jedzeniu, opalaniu się na plaży i kąpaniu w morzu. Tel Awiw naprawdę robi wrażenie. Zagadka: Ile piesków jest na zdjęciu? 13? 14? 15? pieski na plaży w Tel Awiwie Czemu musimy wrócić do Izraela? Co jak co, ale my czujemy niedosyt. 3 dni na Tel Awiw i Jerozolimę to zdecydowanie ZA MAŁO. Na pewno tam wrócimy i znowu będziemy nocować na dachu w Starej Jaffie. Izrael to kraj wielu kultur i różnic. Zadziwiające jest przywiązanie do religii i kultury. Jest to z pewnością nieodłączna część życia Izraelczyków. Tel Awiw i Jerozolima to jest to, co trzeba zobaczyć w Izraelu. Oprócz tego oczywiście TRZEBA zjeść falafelki i hummus. Myślę, że mimo dużych różnic, wszystkich mieszkańców Izraela coś łączy. Każdy z nich szanuje swoją kulturę. Jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Może chcecie dowiedzieć się czegoś więcej? Piszcie! Chętnie opowiem więcej. 😁
tel aviv w 3 dni