Badania naukowe wskazują, że tylko 2 proc. polowań niedźwiedzi polarnych kończy się sukcesem. Po pierwsze, niedźwiedzie nie są zbyt szybkie i nie są w stanie gonić zdobyczy.
Generalnie wyodrębnia się 19 podgrup populacji niedźwiedzi polarnych zamieszkujących całą Arktykę. Z danych zebranych przez naukowców wynika, iż osiem populacji spada, trzy są stabilne, jedna rośnie a w stosunku do siedmiu nie zdołano zebrać wystarczających danych, na których opierają się statystyki.
Albinizm jest niepotwierdzony w niedźwiedziach polarnych. Normalne niedźwiedzie polarne nie są albinosami, ponieważ mają ciemne oczy i czarne nosy, skóry i dziąsła. Ich biała kolorystyka jest spowodowana załamywaniem się światła przez włosy, które są rzeczywiście przezroczyste i bezbarwne. W miarę starzenia się niedźwiedzia
Przyroda tundry. Tundra to bezdrzewna formacja roślinna występująca na półkuli północnej w bardzo surowych warunkach klimatu okołobiegunowego. Krótkie lato w tundrze jest czasem obfitości pokarmu. Gdy tylko się ociepli, roślinność zazielenia się, a krótko potem dojrzewają owoce i pożywne nasiona. Gdy jednak zacznie się
Od kilku ostatnich lat czas pojawienia się bezpiecznej pokrywy lodowej na akwenach w moim regionie przypada w różnych miesiącach i zazwyczaj trwa bardzo krótko. Obecny sukces, jakim jest wstrzelenie się w łowienie okazałych ryb, jest poparty wieloletnim doświadczeniem, ale nie da się osiągnąć sukcesu bez sprzętu najwyższej jakości.
Pingwiny mają krótkie i grube nogi. Poruszanie się w wodzie ułatwiają im trzy przednie palce spięte błoną pławną. W morzu są szybkie i zwinne, na lądzie zaś poruszają się w postawie wyprostowanej z prędkością ok. 2 km/h. Ich upierzenie przypomina frak, jest czarny lub granatowy z wierzchu, a od spodu biały.
Oznacza to, że gdy idziemy w kierunku północnym, to przy każdym kroku Ziemia przesuwa się pod naszymi stopami ciut w prawo. Gdybyśmy naszą drogę narysowali na globusie, moglibyśmy zobaczyć, że wskutek ruchu Ziemi nie szliśmy całkiem na wprost, lecz znosiło nas na prawo. Fizycy nazywają to zjawisko efektem Coriolisa.
Słodziaki z Central Parku. Pingwiny z "Madagaskaru" – początkowo planowane jedynie na postaci poboczne w serii studia DreamWorks – okazały się tak wyraziste, że skradły w końcu pierwszy plan swoim kolegom z animacji. Widzowie zakochali się w ich bezkompromisowości, braku ogłady i ciętych, balansujących na granicy poprawności
Robert Ricklefs z University of Missouri w St. Louis prowadził obserwacje kanadyjskich ptaków nurzyków zwyczajnych i odkrył, że ich zużycie energii je
Pewien pingwin grubodzioby może pochwalić się niesamowitą odwagą i siłą - przepłynął z Nowej Zelandii do Australii, czyli prawie 2,5 tysiąca kilometrów. Naukowcy nie znają przyczyny
FrU4PPO. Czy jeden z ogrodów zoologicznych zatrudnił pracownika, którego zadaniem jest podnoszenie leżących na plecach i obserwujących samoloty pingwinów? Tak sugeruje użytkownik Facebooka, a podobna opowieść krąży po świecie od kilkudziesięciu lat. Stała się nawet przyczynkiem do badań naukowych. I choć jest żartem, ciągle wywołuje żywiołowe reakcje internautów. Niektórzy nawet w nią wierzą. Na Facebooku pojawiła się informacja o nietypowym zajęciu pracownika jednego z ogrodów zoologicznych w Stanach Zjednoczonych. "Pingwiny lubią oglądać samoloty, więc przewracają się na plecy i tak leżą. Leżą i patrzą w niebo, są szczęśliwe. Gorzej, że nie potrafią wstać, więc ZOO stworzyło specjalny etat, by im pomóc" - można przeczytać we opisuje to zajęcie jako niezwykle atrakcyjną pracę: "Gość chodzi i podnosi pingwiny. Budzi się rano i wie, że ma po co żyć, bo są pingwiny, które go potrzebują. Życie bywa piękne. Gdy są w nim pingwiny i samoloty" - historię anonimowego pracownika zoo i jego podopiecznych zareagowało ok. 1,3 tys. osób. Wpis udostępniono z ponad 600 kont na na chwilę zostawić kamerę. Ciekawskie pingwiny z Antarktydy Video: robisz w życiu? Podnoszę pingwiny XD"Wielu komentujących potraktowało wpis jako informację o pracy marzeń. Niektórzy, co ma miejsce w przypadku wielu viralowych materiałów (czyli rozchodzących się w internecie niczym wirus, podawanych dalej przez wielu użytkowników), oznaczali we wpisach swoich znajomych."Karolina, znalazłam dla nas prace idealną", "Kacper, już wiem co chcę robić w przyszłości", "Co robisz w życiu? Podnoszę pingwiny XD" - pisali uczestników dyskusji potraktowało ją jak dobrą zabawę. Niektórzy pisali jednak, że mamy do czynienia z fake newsem."To akurat mit, ale uroczy" - napisała jedna z internautek."Przestań taka być! Ja chciałam w to wierzyć!" - napisano w dyskusję włączył się również autor wpisu. "Właśnie, Karo, psujesz zabawę!" - skomentował, tym samym potwierdzając, że on również traktuje wpis w kategoriach prowadzą do SzkocjiWiele wskazuje, że autor wpisu nie jest autorem zmyślonej historii o pingwinach-amatorach lotnictwa. W sierpniu 2018 r. popularnością na Twitterze cieszyła się historia, którą młoda kobieta relacjonowała jako zasłyszaną w z klientów baru miał przekonywać ją, że pracuje jako "podnoszący pingwiny". "Za każdym razem, gdy samolot przelatuje nad ZOO w Edynburgu, pingwiny nie mogą oderwać od niego oczu, co kończy się upadkiem" - napisała na Twitterze. Pracą jej rozmówcy miało być stawianie na nogi 38 pingwinów, które obserwowały... 2 tys. lotów polubiło ponad 750 tys. internautów. Blisko 170 tys. podało go dalej."To będzie rozczarowujące dla wielu"Gdy sprawa nabrała rozgłosu, do rewelacji kawalarza ze szkockiego pubu odniosło się na Twitterze zoo w Edynburgu."Jesteśmy przekonani, że to będzie rozczarowujące dla wielu, ale takie miejsce pracy nie istnieje" - napisano na profilu ogrodu zoologicznego na innym wpisie informację o upadających pingwinach nazwano "popularną plotką". Zapewniono, że pingwiny nie śledzą samolotów, które przelatują nad ich głowami. "Jakiekolwiek niezdarne zachowania pingwinów są niezwiązane z samolotami" - napisano. Autor wpisu na profilu edynburskiego zoo zapewniał również, że pingwiny potrafią same wstawać, jeśli zdarzy im się lotnicze? NudaCienia nadziei fanom historii o pingwinach nie pozostawia również Mateusz Wac - opiekun ptaków z warszawskiego zoo. U pingwinów przylądkowych, które mieszkają w stołecznym ogrodzie, nigdy nie zaobserwował dziwnych zachowań opisanych w mediach Nigdy nie zdarzyło się, żeby ptak upadł i miał kłopoty ze wstaniem - mówi Mateusz Wac. - Jeśli ptaki się przewracają, to raczej na brzuch, ale nie mają problemów, by się podnieść - dodaje i podkreśla, że pingwiny dysponują dużą siłą ptaków przywołuje też swoje doświadczenia z pokazów lotniczych. Z ogrodu zoologicznego można było usłyszeć ryk silników i zobaczyć samoloty podczas pokazów organizowanych z okazji Święta Wojska Polskiego. - Ptaki nie reagowały na ryk silników, nie reagowały stresem - mówi Mateusz Wac i podkreśla, że jedyne nerwowe zachowania, które zaobserwował, miały związek z głośnymi okrzykami niektórych artykułu z... 1985 pierwsze ślady zmyślonej historii o upadających pingwinach można natrafić w źródłach z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku - informuje fact-checkingowy portal Snopes. Dziennikarze przytaczają fragment artykułu "Audubon Society Magazine" z 1985, który z kolei odwołuje się do relacji jednej z meksykańskich gazet (nie podano jej tytułu).Według artykułu, niecodzienne zachowania ptaków mieli zaobserwować brytyjscy piloci biorący udział w wojnie o Falklandy-Malwiny w 1982 r. Zauważając zainteresowanie kolonii ptaków samolotami, mieli rzekomo urządzać ptakom specjalne pokazy. Przelatując wzdłuż wybrzeża, obserwowali powolne ruchy głów pingwinów podążających wzrokiem za maszynami. Gdy samolot znajdował się nad głowami ptaków, te - ku uciesze wojskowych - miały przewracać się na z wrocławskiego zoo wyjechały do Czech Video: G. Hawałej / TVN24 WrocławSnopes przytacza również wariację tej historii, opublikowaną w internecie w 1995 r. Nie powołuje się na konkretne źródło. W wersji z 1995 r. pojawia się postać osoby, której zadaniem jest pomaganie pingwinom, które mają kłopot z powstaniem po oglądaniu obalony przez naukowcówSnopes opisuje również niezwykłą naukową ekspedycję z listopada 2000 r. Grupa naukowców British Antarctic Survey, organizacji zajmującej się badaniem Antarktydy i wysp Antarktyki, postanowiła spędzić miesiąc na pokładzie okrętu HMS Endurance w pobliżu wyspy Południowa Georgia. Sprawa upadających pingwinów była jednym z celów mieli zebrać materiał wyjaśniający wątpliwości związane ze zwiększonym ruchem lotniczym w rejonie Antarktyki. W artykule czasopisma Polar Record z 1994 r. opisano paniczne reakcje kolonii pingwinów królewskich w rejonie Wysp Księcia Edwarda w reakcji na zbliżający się samolot Lockheed C-130 Hercules. Zdaniem autorów artykułu, panika wśród zwierząt wywołana obserwacją samolotu była prawdopodobną przyczyną śmierci wielu osobników na wyspie początku 2001 r. wyniki badania, za pośrednictwem agencji prasowych, relacjonowały światowe media, "New York Times", BBC czy "New Scientist". Naukowcy zaobserwowali reakcję grupy ok. tysiąca pingwinów królewskich na przelatujący w ich pobliżu helikopter. Do ptaków zbliżano się na różną odległość i pod różnymi kątami. Według "New Scientist", cytującego agencję Reuters, żaden z obserwowanych pingwinów nie przewrócił się."Gdy statek powietrzny się zbliżał, ptaki cichły i przestały się nawoływać, a dorosłe osobniki, które nie znajdowały się w gniazdach, odchodziły od źródła hałasu" - relacjonował Richard Stone, uczestnik potwierdzili również że aktywność statków powietrznych nie wpłynęła na zdolności rozrodcze Konkret24, Snopes; zdj. tytułowe: Shutterstock
Niedźwiedzie ciekawostki Niedźwiedzia wiedza, czyli czy przyszłoby wam do głowy, że... - Niedźwiedzie wyewoluowały z rodziny psowatych! Chociaż trudno w to uwierzyć, to właśnie rodzina naszych sympatycznych Azorków uważana jest za praprzodków pandy wielkiej, czy potężnego niedźwiedzia polarnego... Oczywiście pierwsze gatunki z rodziny psowatych znacznie różniły się od tych dzisiejszych! - Niedźwiedź polarny, ze względu na to, iż znaczną część życia spędza na krach, zaliczany jest przez niektórych badaczy do ssaków morskich, obok takich gatunków, jak np. foki, czy delfiny! - Najbardziej rozwiniętym zmysłem u wszystkich niedźwiedzi jest węch. - Mimo, iż niedźwiedzie przynależą do drapieżników, ich dieta nie odbiega znacznie od... wegetariańskiej! Większość niedźwiedzi jest wszystkożerna, jednak w ich diecie przeważa pokarm pochodzenia roślinnego. Wyjątkiem jest tutaj niedźwiedź polarny, który żywi się niemal wyłącznie mięsem. - Panda wielka przez długi czas zaliczana była do rodziny szopowatych, jako odległa ,,kuzynka” pandy małej, jednak szczegółowe badania genetyczne wykluczyły to pokrewieństwo, potwierdziły natomiast tezę o związku z rodziną niedźwiedziowatych. - Mimo, iż niedźwiedź malajski zagrożony jest wyginięciem, wciąż urządzane są zawody sportowe (oczywiście nielegalne!) polegające na strzelaniu do tych zwierząt! - Niedźwiedź brunatny najliczniej występuje na terenie Rumunii, gdzie żyje ok. 5500 osobników tego gatunku. - Na przełomie XVI i XVII wieku w Europie istniały specjalne szkoły wyspecjalizowane w tresowaniu niedźwiedzi brunatnych tak, by zapewniały rozrywkę ludziom, np. w czasie festynów. Jedna z bardziej znanych, prowadzona przez Cyganów, nosiła żartobliwą nazwę Akademii Smorgońskiej. Stosowane tam metody nie były humanitarne, ocierały się niekiedy o okrucieństwo. - Zielonkawa barwa futra niedźwiedzi polarnych żyjących w niewoli bierze się stąd, że sierść zwierzęcia stanowi idealne miejsce rozwoju dla... glonów. Na wolności, w naturalnym środowisku niedźwiedzia polarnego jest zbyt zimno, dlatego futro tych zwierząt jest niemal śnieżnobiałe. - Futro niedźwiedzia polarnego nie jest białe, tylko przezroczyste. Tworzą je tysiące włosów wypełnionych powietrzem, które chronią go przed zimnem. Światło odbija się od futra, dając wrażenie, że jest białe. Skóra niedźwiedzia polarnego jest czarna, dzięki czemu pochłania promienie słoneczne, które ogrzewają jego ciało. - Koncern Coca-Cola wykorzystuje wizerunek niedźwiedzia polarnego ukazując go wraz ze stadem pingwinów, mimo iż zwierzęta te żyją na przeciwległych półkulach! - Mimo potężnych rozmiarów, niedźwiedź polarny jest zwierzęciem niezwykle wrażliwym. Łatwo zapada na choroby skórne i pasożytnicze. Często zaraża się od zjadanych przez siebie fok. Niedźwiedzie polarne są także wrażliwe na zanieczyszczenie środowiska, które powoduje u nich zaburzenia hormonalne, niszczy także system odpornościowy i zwiększa śmiertelność, zarówno u młodych, jak i u dorosłych osobników tego gatunku. - Niedawno w Kambodży odkryto osobniki z gatunku niedźwiedzia himalajskiego o biało-czarnym kolorze futra. Był to ewenement, ponieważ zdecydowana większość przedstawicieli tego gatunku posiada futro czarne, ewentualnie brązowe. - Lisy polarne podążają za niedźwiedziami polarnymi, licząc na resztki posiłku pozostawione przez te wielkie ssaki. - Naukowcy porównali DNA pochodzące rzekomo od yeti z bazą danych genomów różnych zwierząt. Z badań wynikło, że yeti to potomek dawnych niedźwiedzi polarnych. - Wiele gatunków niedźwiedzi wspina się na drzewa, by tam spać lub wygrzewać się w słońcu. Najlepszymi wspinaczami są niedźwiedzie malajskie, które wdrapują się często na wysokość 7 metrów.
Zadanie szkolnaZadaniaPrzyroda Odpowiedzi (4) Violcia123 <3 Według mnie to dlatego że mieszkają po dwóch stronach kuli ziemskiej. o 16:43 baklaszi odpowiedział(a) o 10:11: żyją na dwóch różnych półkulach no o to chodziło baklaszi żyją na dwóch różnych półkulach o 10:12 Mtcom Bi się nie lubią :/ o 16:39 Nannie Bo miś zje pingwina, proste xd o 16:40 Nannie odpowiedział(a) o 16:41: Chyba że chodzi o to, że pingwiny mieszkaja na antarktydzie a misie na biegunie polnocnym ;]
"Jeżeli lubisz wygodne i bezpieczne życie, to lepiej sobie odpuść. Ale jeśli stawiasz sobie trudne cele, jesteś zdeterminowany i wytrwale dążysz do ich realizacji, to uwierz mi, że przeżyjesz najpiękniejsze chwile" - mówi Hubert Zieliński, akrobata i miłośnik zimowych sportów ekstremalnych. Hubert jest jednym z bohaterów nowej kampanii G-SHOCK - FIND YOUR G-NIUS. Poza nim, w kampanii wystąpili Kuba Pachowicz, Bartłomiej Przedwojewski i Tomasz Kurczaba. Poniżej znajdziesz rozmowę z całą czwórką. Co znaczy dla nich życie w idei #NeverGiveUp Ekstremalni zajawkowicze narażeni są na dużo większe ryzyko niż zwykli sportowcy. Niecodzienne warunki gwarantują nie tylko dużą dawkę adrenaliny, ale i zwiększają możliwość wystąpienia poważnych kontuzji czy urazów. To jazda bez trzymanki. Ostra harówka i masa wyrzeczeń. Zawodowców to jednak nie odstrasza. To zapaleńcy, którzy dedykują swoje życie pasji. Bez żadnych kompromisów. Z myślą o takich właśnie osobach powstała marka G-SHOCK. Zegarki zaprojektowane zostały przez Kikuo Ibe. To prawdziwy wizjoner, który pewnego dnia postawił sobie za cel stworzenie zegarka, którego nie da się zniszczyć. Tak samo wytrzymali są bohaterowie najnowszej kampanii G-SHOCK - FIND YOUR G-NIUS. To czwórka prawdziwych pasjonatów, którzy nie boją się gonić za swoimi marzeniami. Przekraczają wszelkie możliwe granice i udowadniają, że #NeverGiveUp to nie puste hasło, a styl życia. W kampanii G-SHOCK wzięli udział: Kuba Pachowicz i Hubert Zieliński z kolektywu Hubi x Kubi - akrobaci i miłośnicy zimowych sportów ekstremalnych, którzy wykonali 3 tricki, których nikt na świecie do dziś nie potrafi powtórzyć, Bartłomiej Przedwojewski - były strażak i mistrz świata biegów górskich oraz Tomasz Kurczaba - fotograf i podróżnik ekstremalny, który odbył niezliczoną ilość ekspedycji, na Antarktydę, Islandię czy do Tanzanii. Porozmawialiśmy z całą czwórką i sprawdziliśmy, jak zamienić przeszkody w życiowe szanse. Hubert i Kuba Foto: Materiał partnera Kuba Pachowicz i Hubert Zieliński Jaka była droga do waszej pasji? Kuba: Zawsze towarzyszyła mi ciekawość. Jednym z głównych czynników była chęć wygranej i robienia czegoś innego. Moment, w którym moi podopieczni łapią zajawkę, jest najbardziej satysfakcjonującą rzeczą. Hubert: Ta droga zaczęła się, gdy miałem 17 lat i poznałem Kubę. On był jedyną osobą, która mówiła „tak" na każdy zwariowany pomysł, który wymyśliliśmy. Wzajemna motywacja i wsparcie sprawiły, że w bardzo krótkim czasie osiągnęliśmy poziom międzynarodowy w freeskiingu oraz zrobiliśmy 3 tricki, których nikt nigdy nie powtórzył. Czy zdarzały się wam gorsze momenty? Myśleliście kiedyś o tym, aby zrezygnować ze swojej pasji? Kuba: W swojej karierze freeski pamiętam sezon, w którym wychodził mi tylko backflip. W tańcu przez dwa lata nie mogłem wygrać turnieju. Porażki początkowo mnie motywowały, lecz po dłuższym czasie zaczynałem wątpić. Hubert: Nigdy Kuba, ale jednak nie poddałeś się Kuba: Zmieniłem mindset. Pokochałem taniec, cisnąłem dalej i samo tańczenie sprawiało wystarczająco dużo satysfakcji, by czuć się spełnionym. Zrozumiałem, że potrzebna jest determinacja i akceptacja faktu, że raz jest lepiej, a raz gorzej. Ważne, aby czerpać fun, zajawkę i wrzucić na luz. Jak wkręcić się w ekstremalne sporty i aktywności? Czy sądzicie, że trzeba mieć do tego specjalne predyspozycje osobowościowe? Kuba: Myślę, że w każdym człowieku drzemie talent i pragnienie czegoś. Trzeba szukać zajawki, która to pragnienie zaspokoi. Żeby wkręcić się w ekstremalne sporty, trzeba zdać sobie sprawę, że razem z ryzykiem rośnie nagroda. Gdy rozpędzasz się z prędkością 70-80 km/h na skocznię wiesz, że coś może pójść nie tak. Gdy jednak wylądujesz, to uczucie i towarzysząca mu adrenalina jest nie od opisania. Hubert: Sporty ekstremalne zdecydowanie nie są dla każdego. Potrzebne są stalowe nerwy, ciągła walka ze strachem i pokonywanie słabości. Mocna wiara w siebie i swoje możliwości muszą towarzyszyć ci na każdym kroku. Nie ma miejsca na zwątpienie. Hubert Foto: Materiał partnera Czego wymagają od was ekstremalne aktywności? Jakie wyrzeczenia czekają na was na co dzień? Kuba: Dzięki sportom ekstremalnym daję upust swoim emocjom. Muszę się odchamić i poświrować, bo w innym przypadku jestem irytujący i obrażony. Z pewnością potwierdzi to moja żona (śmiech). Ważne jest, aby utrzymać w życiu równowagę. Hubert: Muszę cały rok pracować nad własnym ciałem, by być w formie o każdej porze dnia i nocy. Ciało jest narzędziem naszego umysłu. W zdrowym ciele zdrowy duch, więc dobrze jest zwracać uwagę na to, co się je. Właściwie zbilansowana dieta jest niezwykle ważna. Istotna jest także kwestia bezpieczeństwa - sporty ekstremalne przeznaczone są tylko dla doskonale przygotowanych zawodników. Co jest największą wadą waszego ekstremalnego stylu życia? Kuba i Hubert: Nie zaskoczymy odpowiadając, że kontuzje. Tym bardziej trzeba położyć nacisk na dobrą formę fizyczną, żeby zmniejszyć ryzyko kontuzji. Co uważacie za swój największy sukces? Kuba: Mamy kilka pozycji, którymi można się pochwalić, ale nie byłoby ich, gdyby nie decyzja o wspólnym śmiganiu, napędzaniu się i reprezentowaniu teamu Hubi x Kubi. Osobiście moim sukcesem jest czerpanie frajdy z tego, co robię i to, że mogę kogoś zarazić dobrą energią i zajawą. Hubert: To, że dwóch chłopaków z Polski z małych miejscowości swoją kreatywnością i pomysłami wyróżniło się na tle światowym osiągając milionowe zasięgi. Co byście powiedzieli wszystkim, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z ekstremalnymi aktywnościami? Kuba: Im dłużej będziesz zwlekać, tym więcej pojawi się wątpliwości. Sportów ekstremalnych jest wiele, próbuj i szukaj, aż znajdziesz coś dla siebie. Coś, czemu będziesz w stanie poświęcić cały czas, a adrenalina będzie dodawać ci energii. Hubert: Jeżeli lubisz wygodne i bezpieczne życie, to lepiej sobie odpuść. Ale jeśli stawiasz sobie trudne cele, jesteś zdeterminowany i wytrwale dążysz do ich realizacji, to uwierz mi, że przeżyjesz najpiękniejsze chwile w swoim życiu. Bartek Foto: Materiał partnera Bartłomiej Przedwojewski Skąd wziął się pomysł na bieganie po górach? Do biegania po górach zainspirował mnie Kilian Jornet, hiszpański biegacz górski, który przekroczył granicę ludzkiej wytrzymałości, wbiegając na Mount Everest dwukrotnie w ciągu kilku dni. Bieganie w górach rozpocząłem w wieku 23 lat podczas nauki w szkole aspirantów Państwowej Straży Pożarnej. Motywowało mnie to, że chce być taki jak on, chcę dołączyć do elity biegaczy górskich. Pokochałem biegi górskie, ponieważ biegając po górach muszę walczyć sam ze sobą i ze swoimi słabościami. Jestem dla siebie największym przeciwnikiem. Miałeś gorsze momenty? W 2017 roku miałem kontuzję, przez którą nie mogłem biegać przez 10 miesięcy, w tym czasie robiłem wszystko, co się dało, aby jak najszybciej wrócić do biegania. Trenowałem tak ciężko, że po zakończeniu leczenia kontuzji i miesiącu spokojnych treningów biegowych wystartowałem w mistrzostwach Europy strażaków w Paryżu i wygrałem te zawody z dużą przewagą. Zobacz #NEVERGIVUP by G-SHOCK FIND YOUR G-NIUS Czy sporty ekstremalne to zajawka dla każdego? Jak zacząć? Dla mnie było to płynne przejście. Od biegania po płaskim terenie do gór. Cały czas potrzebowałem nowych wyzwań. Wraz ze zdobywaniem doświadczenia czułem się coraz pewniej, co pozwalało mi przekraczać kolejne granice. Z perspektywy czasu rzeczy, które wydają mi się teraz łatwe, na początku były dla mnie ekstremalne. Myślę, że każdy ma swoją granicę ekstremalności, którą może przekraczać. To trzeba lubić. Czego wymagają od ciebie ekstremalne aktywności? Moje życie to sport, poświęcam się temu w całości. Muszę być bardzo dobrze przygotowany do wyzwań, dlatego poświęcam temu całe swoje życie. Sporo czasu spędzam poza domem, w wysokich górach, gdzie szykuje się do kolejnych wyzwań. Do tego dochodzi odpowiednia dieta i totalny fokus na cel. Nic nie jest w stanie mnie rozproszyć i jedyne, o czym myślę, to to, aby osiągnąć sukces. To pozwala mi na całkowite poświęcenie. Widzisz jakieś wady? To, że sporo czasu spędzam poza domem, z dala od rodziny i najbliższych. A czego możemy ci zazdrościć? Poznawania świata, zwiedzania nowych miejsc, zdobywania nowych szczytów i bycia w miejscach, które dla wielu ludzi są niedostępne. Co jest twoim największym sukcesem? To, że jestem zawodowym sportowcem i robię to, co kocham. Mogę odkrywać swój organizm, jego słabości i podnosić swój poziom sportowy. Co byś powiedział wszystkim, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z ekstremalnymi aktywnościami? Trzeba zrobić ten pierwszy krok. Pamiętajcie, że najlepsza w tym wszystkim jest droga w dążeniu do pierwszych małych ekstremalnych celów. Tomek Foto: Materiał partnera Tomasz Kurczaba Od czego zaczęła się twoja pasja? W 2014 roku na jednym z wykładów usłyszałem o dalekiej krainie - Spitebergen. To wyspa w Arktyce, gdzie żyje więcej niedźwiedzi polarnych niż ludzi. Od tego czasu chciałem tam być, sprawdzić się w dziczy i okolicznościach bez ludzi. Pojechałem raz, drugi i tak już zostało. Rozwinęła się moja miłość do lodowych terenów:do lodowców, zimnej wody i życia bez zmartwień. Każdego roku chciałem wracać w to miejsce, sprawdzać jak zmieniły się lodowce uwieczniać to w taki sposób, w jaki to widzę. Arktyka bardzo się zmienia, szybko. Kolejnym krokiem był wyjazd na drugą półkulę, tak by zamienić groźne niedźwiedzie na słodkie pingwiny. Dopiąłem swego i stanąłem przed sprawdzianem, którym był pobyt w izolacji przez 513 dni. Zawsze było kolorowo? Czy zdarzały się momenty, że chciałeś zrezygnować? Chwile zwątpienia są naturalne. Podczas ostatniego pobytu w Antarktyce, a pobyt był dość długi, nauczyłem się z nimi radzić, przeżywać. W każdym z nas jest potrzeba bliskości, polarna pasja odcina tę potrzebę izolując nas od najbliższych. Spędzamy wiele miesięcy zdani na samych siebie, zwłaszcza w przestrzeni mentalnej. Polarystyka uczy samowystarczalności, choć pomoc innej osoby jest nieoceniona i często niezastąpiona, to i tak chcemy robić rzeczy sami, tak by udowodnić sobie i innym, że damy radę. Czasem nie jest to możliwe i następuje czas załamania. To okres, kiedy bardzo mocno dociekamy w naszej głowie czy dobrze postąpiliśmy, zwłaszcza przy ekstremalnie długich ekspedycjach. Jak sobie z tym radzić? Zawsze sobie myślę w taki sposób, że jeśli znalazłbym się na pustyni, pośrodku niczego, nawet takiej lodowej, to czy rozwiązaniem jest usiąść i czekać na to, co się stanie, czy iść dalej i walczyć. Z doświadczenia, jakie wyniosłem na wyprawach polarnych wiem, że trzeba iść dalej, co by się nie działo. Czasem jest to bardzo trudne i ciężkie, ale każdy krok to kolejny krok. Trudno mi określić to, czy jestem doskonały w tym co robię. Pewnie nie, bo jest wiele aspektów, w których muszę się doszkolić. Choć moje wyprawy nauczyły mnie cierpliwości, spokoju, zwłaszcza w sytuacjach o podwyższonym poziomie adrenaliny. Zawsze trzeba zachować spokój i zorientować się w sytuacji, czy to w szczelinie lodowej, czy pośrodku zatoki na małym pontoniku. Każde doświadczenie zmienia człowieka i uczy go tego, jak powinien zareagować. Szkoła życia, jaką niesie za sobą polarny świat sprawiła, że jestem bardziej odpowiedzialny, przemyślany i zapobiegawczy, bo przecież nikt nie pacha się specjalnie by zginąć. Myślisz, że ekstremalne zajawki są dla każdego? To oczywiście zależy od rodzaju sportu. W moim przypadku wyjazdy łączą się z niską temperaturą i dużą izolacją. Do tego potrzebna jest silna głowa i sporo samozaparcia. Ten lodowy świat został w moim sercu od razu, gdy ujrzałem po raz pierwszy lodowiec i otaczające go góry. To niesamowite być w miejscu, gdzie można policzyć wizytę ludzi na pewnie palcach jednej ręki. To daje takiego powera i kopa do działania. Można naładować baterie na jakiś czas. Nie lubię mówić, że są rzeczy, które nie są dla każdego, oczywiście są to tereny wymagające i bardzo trudne, choć przy odrobinie wysiłku wiele osób może dotrzeć w takie miejsca. Możliwe, że nie wszystkie będą tak mocno ryzykować, ale do tego to już potrzebne jest duże doświadczenie i panowanie nad swoimi myślami, koniecznie też znajomość swoich możliwości i zaufanie do samego siebie. Nie wolno panikować i popełnić błędu, a o to nie trudno. Tomek Foto: Materiał partnera A jak wygląda twoje życie na co dzień? Przed większymi wyzwaniami robię wydolność, a potrzeba jej sporo. Kiedy wiem, że mam się skupić na celu i jest już odpowiedni czas włączam tryb treningi. Jestem bardzo aktywną osobą, trzy razy w tygodniu basen, jak jest pogoda, dołączam rower, a tuż przed wspinaczką czy długim trekkingiem zaczynam biegać z oponą, którą ciągnę na lince. W mojej działce liczy się wytrzymałość, stąd większość treningów jest nastawiona na wydolność. Nie jestem przyzwyczajony do życia w wysokich temperaturach, choć można do tego przystosować organizm, to ja skupiam się na tych niższych wartościach. Regularnie oddaję się przyjemności morsowania, śpię pod namiotem i przyzwyczajamy organizm do bycia poza strefą komfortu. Dostrzegasz jakieś wady swojego stylu życia? Samotność. Wyjeżdżając na długi czas, zostawiam rodzinę, znajomych czy dziewczynę w Polsce. Nie mamy lodowców, więc wyjazdy są czymś normalnym i koniecznym. To są miesiące często bez bliskiego wsparcia innych osób, bez ciepła i z ogromną tęsknotą. Wydaje mi się, że to jest takie zamknięte koło, które ciężko przerwać. Najlepiej byłoby mieć już dwudziestoletni małżeński staż, bo wtedy to luz, a tak większość sypie się zaraz po rozpoczęciu. Miałem wiele chwil, możliwości by to przemyśleć i brak możliwości cieszenia się tym, co mnie otacza z inną osobą uważam, za najtrudniejszy chleb. To pasja pięknie wyglądająca z zewnątrz, ale jak każda rzecz na świecie, nie jest idealna w stu procentach. A co z zaletami? Czego możemy ci zazdrościć? Chyba to przebywanie właśnie w miejscach, do których bardzo ciężko się dostać i niewiele ludzi ma okazję to podziwiać. Nawet patrząc pod kątem tego, że spędza się mnóstwo czasu w takim miejscu widać jak się to otoczenie zmienia, reaguje na roczne cykle. To piękny błękit i surowość miejsc. Nieskazitelne powietrze i możliwość bycia, zagłębienia się w otoczeniu. Co uważasz za swój największy sukces? To, że nadal żyję i jeszcze nigdy w życiu się nie połamałem. Choć organizm wielokrotnie był wystawiony na wielkie przeciążenia, ryzykowne sytuacje, cały czas bez większych problemów. Może to kwestia tego, że noszę ze sobą szczęśliwego dolara, a może to, że wierzę w karmę. Ta łatwość wychodzenia z opresji sprawia, że moja pewność siebie się powiększa, a ja każdy obrany cel spełniam. Choć nie wiem, czy możemy szczęście nazwać największym sukcesem, to osiągnę go docierając na biegun południowy. Co byś powiedział wszystkim, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z ekstremalnymi zajawkami? Najważniejsze to pozytywnie myśleć, mieć otwartą głowę, patrzeć pod nogi i iść przed siebie. Nie wolno się zatrzymywać, a marzenia musimy realizować, bo inaczej będą stare, a my będziemy mieli do siebie pretensje na łożu śmierci, że czegoś nie zrobiliśmy. G-SHOCK - Find your G-NIUS Foto: Materiały prasowe Dystrybutorem marki G-SHOCK jest Grupa Zibi.
dlaczego pingwiny nie boją się niedźwiedzi polarnych